poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Z rodziną na plaży w Dębkach

W tym roku trafiłem z rodziną na plażę w miejscowości Dębki położonej nad Bałtykiem u ujścia rzeki Piaśnicy. I przeżyłem bardzo miłe zaskoczenie...

plaża w Dębkach
Plaża w Dębkach widok z wieży widokowej (godz. 17.04)

Plaża szeroka, pasek drobny, woda czysta, a Bałtyk zadziwiająco ciepły. I z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że trafiłem na plażę przyjazną rodzinie z dziećmi. Czysto, schludnie, bezpiecznie i ceny przystępne dla ojca rodziny.

Plaża niezagracona parawanami, ale też nie ma w pobliżu super ekskluzywnych pensjonatów i/lub dyskotek. Tak więc raczej nie kręci się tu zbyt wielu celebrytów, celebrytek i innych ludzi upadłych. Nikomu nie przeszkadzają dzieci na plaży, ich mamusie i tatusiowie z solidnymi mięśniami piwnymi.

Jest tu też odcinek plaży dostępny oficjalnie także dla psów pod opieką ich właścicieli. A jak się okazuje psiarze i rodziny z dziećmi potrafią koegzystować obok siebie bez zgrzytów i zatargów... Ale może po prostu żadna celebrytka jeszcze psiarzom nie uświadomiła jak niebezpieczna jest obecność dzieci na plaży.

Jest super...

Jak już się znudzi plażowanie to można sobie zafundować spływ kajakiem po Piaśnicy. Rzeką wprost do morza.

ujście rzeki Piaśnicy
Kajakiem wprost na plażę? Czemu nie :) Spływ Paśnicą kończymy na plaży

A przy okazji można pokazać dzieciom gdzie przebiegała w okresie międzywojennym granica między Polską a Niemcami. Bo biegła ona właśnie wzdłuż rzeki Piaśnicy, a Dębki to był najbardziej na zachód wysunięty odcinek ówczesnego polskiego wybrzeża.

piątek, 26 lipca 2019

Paysafecard a bezpieczeństwo dziecka i naszych danych w sieci

Moją starszą córkę powoli odbiera mi społeczność :(
I nie chodzi mi tu o to, że coraz bardziej ważna jest dla niej grupa rówieśnicza.
Niestety nasze dzieci coraz częściej i coraz szybciej odbiera nam społeczność internetowa. I niestety nie da się już całkowicie odciąć dziecka od portali społecznościowych oraz gier online...
Takie czasy.
Tych zmian społecznych nie da się już zatrzymać, a udawanie, że problem nie istnieje lub próba odizolowania się od tego świata (wirtualnych znajomości) nic nie pomoże.

No więc... Moja córka też znalazła sobie taką grę sieciową, która pozwala jej na realizację pewnych swoich pasji i... Na to by mieć też to co inni mają. A podobno wszyscy (ze szkoły) w to grają.

Jednak sama możliwość grania w podstawową wersję gry, w pewnym momencie okazała się niewystarczająca. Moje dziecko zaczęło się domagać aby umożliwić mu pozyskanie "konta VIP" w rzeczonej grze. A takie konto nie jest już za darmo. Tu twórca gry znalazł sobie sposób na wyciągnięcie realnych pieniędzy od graczy.

Chcesz mieć "VIPa" to zapłać...

Cena takiego pakietu VIP niby nie jest wielka. Jakieś kilkanaście złotych za tydzień, ale...
No właśnie dla dorosłego szybko pojawia się jakieś ale. Bo przecież odpowiedzialny człowiek nie będzie w jakiejś grze podawał danych o swojej karcie płatniczej/kredytowej, nie będzie wysyłał smsów premium pod bliżej nieznane numery, ani podawał swoich danych osobowych w formularzach płatności serwisu, o którym właściwie nic nie wie... Nie wie kto nim administruje i jak wykorzystuje pozyskane dane.

Dziecko ogarnięte pasją i chęcią zaspokojenia swojej potrzeby jednak nie będzie mieć takich dylematów. Dać mu możliwość to zacznie wysyłać płatne smsy lub spróbuje wymusić użycie przez rodzica karty płatniczej...

Cóż... Ja mojej córce smsy premium zablokowałem zaraz po tym jak dostała ode mnie telefon. Taki ze mnie tyran... Ale w końcu to ja płacę rachunki. Więc nie mam tu żadnych dylematów.

Sam karty płatniczej nie używam do kupowania "byle czego" w sieci. I nawet płacz dziecka mnie nie zmiękczy... Taki potwór jestem.

Ale aby złagodzić ból dziecka, które koniecznie chce choć na tydzień spróbować nowych funkcji w grze postanowiłem obejść ten problem.

Przez serwis allegro kupiłem kod paysafecard (coś jak karta zdrapka, kod doładowania do telefonu). Taką kartę, kod można kupić też na poczcie lub niektórych sklepach (np. Żabka). Ten kod też pozwala na wykupienie konta w grze ale moja płatność przechodzi już przez zweryfikowany wcześniej serwis aukcyjny, na którym i tak już mam konto.

Poszło... Kod zadziałał.

Teraz będę sprawdzał co dalej zrobi dziecko. Czy nasyci się nowymi opcjami w grze? I przestanie zanudzać o wykupowanie tych dodatkowych funkcji.
Czy też jego żądania będą wręcz narastać?

sobota, 13 lipca 2019

Czy zmiany w przepisach zatrzymają proceder nielegalnych adopcji w Polsce?

W ostatnich dniach pojawiły się informacje o tym, że rząd pracuje nad zmianami, które mają ograniczyć lub wręcz zlikwidować proceder nielegalnych adopcji w Polsce.
A dziennikarze coś bełkoczą o surowszych karach, pokazując swój kompletny brak wiedzy w temacie i zrozumienia.

Otóż proponowane przez rząd zmiany dotyczą art. 211a Kodeksu Karnego, który w dotychczasowej formie brzmiał tak:

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

I wbrew sugestiom o zaostrzaniu kar akurat ta część wspomnianego przepisu ma pozostać bez zmian. Nadal grożąca kara to ma być: od 3 miesięcy do 5 lat.

Zmiany mają natomiast nastąpić w tej części, która mówi o tym kto podlega krze. Bo obecna forma: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze..." jest mało precyzyjna i sprawia, że łatwo uniknąć odpowiedzialności za pozaprawną adopcję dziecka.

Zgodnie z proponowanymi zmianami karze podlegałby każdy kto zgadza się na przysposobienie (adopcję) dziecka: „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej i zatajając ten fakt przed sądem orzekającym w postępowaniu o przysposobienie”, a szczególnie ci, którzy chcieliby osiągnąć taką korzyść "z pominięciem postępowania o przysposobienie".

Czyli...
Ukarani mogliby być też rodzice dziecka/opiekunowie prawni, którzy w celu osiągnięcia wspomnianych wcześniej korzyści zgodzili się na oddanie dziecka do adopcji oraz osoby, które w ten sposób chciałyby przysposobić dziecko.

No tak... W końcu przysposobienie dziecka z pominięciem całego tego magla procedur prawnych i kwalifikacyjnych (OA itd.) to pozaprawne działanie w celu osiągnięcia "korzyści osobistych".

Jak to wpłynie na statystyki adopcji w Polsce?

Nie wiem...

Bo dotychczas udowodnienie organizowania nielegalnych adopcji było bardzo trudne i mało było wyroków skazujących za to przestępstwo.

Ale przy okazji tych propozycji zmian wyszło na jaw, że wg ekspertów opiniujących te zmiany liczba nielegalnych adopcji w Polsce może wynosić nawet 2000 rocznie. Czyli prawie tyle samo co tych legalnych.

środa, 3 lipca 2019

Naród wspaniały, tylko ludzie... marudni. Refleksja nad programem Rodzina 500 Plus

Co maże napisać człowiek, który właśnie wysłał wniosek o przyznanie świadczenia wychowawczego z Programu Rodzina 500 Plus?


Ano napiszę, że jestem zadowolony, nie mam żadnych powodów do narzekania i/lub marudzenia.


Mam dwójkę dzieci, które pojawiły się w moim życiu bo... zawsze tego pragnąłem. Pieniądze z Programu Rodzina 500 Plus nie mają i nie miały na to żadnego wpływu.

Cieszę się natomiast, że dzięki środkom z tego programu będę mógł "zafundować" swojej rodzinie, swoim dzieciom więcej. I to nie tylko tego co można kupić... Mniej mnie ciśnie na dorabianie "paru stówek" więc mam więcej czasu na zajęcie się rodziną i dziećmi.

Same plusy z tego 500 Plus...

Wypełnienie wniosku o 500 Plus dzięki bankowości internetowej zajęło mi niecałe 5 minut. Więcej czasu zajęło odszukanie karteczki z zapisanymi numerami pesel dzieci.

No ale nie byłbym "prawdziwym Polakiem" gdybym przy okazji sobie nie ponarzekał.

Otóż w trakcie wypełniania kolejnego wniosku o Dobry Start coś się popsuło. Firefox (przeglądarka internetowa), którego używam nagle doznał awarii i się sam zamknął... Nosz Q... Ponowne logowanie i... Przecież nic nie straciłem.

Zacząłem jeszcze raz i poszło równie łatwo jak w przypadku wniosku o świadczenie 500 Plus.


Ale moi rodacy to jak mawiał sam Marszałek "Naród wspaniały". W narzekaniu nie ma lepszych.

Nawet jeśli się cieszą, że dostają świadczenie z Programu Rodzina 500 Plus to będą narzekać i marudzić, że... wniosek trzeba co rok wypełniać.

Będą tak narzekać nawet jeśli całe wypełnianie wniosku ograniczono by jedynie do konieczności wciśnięcia "buttonu" [Wyślij]


Narzekali, że Program 500Plus dyskryminuje rodziny z jednym dzieckiem. Mają teraz i na pierwsze i/lub jedyne dziecko...

I co? Też narzekają, marudzą i psioczą...

I jak widzę teksty o tym, że 500 Plus i cała ta presja na wzrost dzietności dyskryminuje bezdzietnych (z wyboru) to myślę, że Pan Marszałek miał całkowitą rację mówiąc:

"Naród wspaniały, tylko ludzie..."

Co zamiast tych trzech kropek wstawić to sami wiecie.

niedziela, 23 czerwca 2019

Czy tata miał kiedyś dziewczynę?

- Tato... A Ty miałeś kiedyś dziewczynę?

Takie poważne pytanie zadała mi dzisiaj córka. Ta starsza... trzynastolatka.

I muszę przyznać, że trochę mnie zaskoczyło to szczere pytanie. Ale postarałem się udzielić w miarę konkretnej i poważnej odpowiedzi:

- Tak. Ale jak miałem 13 lat to raczej można było mówić o "sympatii" niż o "chodzeniu z dziewczyną" tak na poważnie.


Cóż... Przychodzi taki czas, że dorastające dzieci zaczynają się interesować tym jak to jest w relacjach damsko-męskich i nie ma w tym nic dziwnego. Ale ja jakoś poczułem się dziwnie dumny z tego, że moja trzynastoletnia córeczka na tyle ufa swojemu tacie, że potrafi się pytać go o tak "poważne" tematy.

Ładny prezent na Dzień Ojca.  :)

A przecież trzynastolatki (i w ogóle nastolatki) mają wiele poważnych tematów, o których już raczej nie chcą rozmawiać z rodzicami. To taki czas, gdy coraz większy wpływ na dziecko mają rówieśnicy, idole i... szamani z videoblogów.

Tak więc naprawdę czuję, że mogę być zadowolony z tego, że dziecko jeszcze chce ze mną rozmawiać o tak "poważnych" sprawach.

czwartek, 20 czerwca 2019

Milczenie baranów

Zbrodnia dokonana na dziecku zawsze budzi emocje. I zawsze pojawia się chęć ustalenia co było przyczyną tragedii.
Niestety żyjemy też w czasach medialnych... W czasach, w których media nakręcają, a czasem wręcz kreują ludzkie emocje.
Tak właśnie działają media, gdy dostaną możliwość wykorzystania ludzkiej tragedii.

Niestety media na miejscu zbrodni pojawiają się równie szybko jak policja i prokurator. Tyle, że wyroki wdają szybciej niż sądy. Cóż... Taki poziom etyki mamy w mediach.

I jeszcze te wywiady z sąsiadami... Z tej samej klatki, z tego samego bloku, z tej samej wsi...

"Czy w Państwa opinii coś zapowiadało tę tragedię?"

To chyba standardowe pytanie jakie dziennikarz zadaje sąsiadom sprawcy/ofiary.

I odpowiedzi też zazwyczaj są standardowe.
"Nie. Nic nie zapowiadało, że tu może dojść do zbrodni"...

Ale przecież nikt się nie przyzna, że jeśli nawet by coś widział wcześniej to o tak by milczał. Bo tak nakazuje zbiorowa zmowa stada baranów, która mówi, że nie należy mieszać się w... cudze życie.

Dopiero po tragedii, po śmierci można.

I tu barany już nie milczą. Zawsze mają swoje teorie na to co mogło być przyczyną i chętnie się dzielą tymi swoimi teoriami.

Przykładem takiego zachowania jest niestety notka, której autorem jest GenekX:
https://www.salon24.pl/u/genekx/964532,gdyby-jej-matka-do-polski-nie-wrocila-kristina-by-zyla

Autor tej notki niestety stracił szansę na to aby tylko milczeć.

czwartek, 30 maja 2019

On chciał mnie zabić

Beata (Mama Czarodzieja) oraz Karolina (Mama Bąbla) wyrażają na swoich blogach emocje po emisji przez stację TVN reportażu o rodzinie, która odrzuciła adoptowanego syna.

Uwaga TVN. Pozbyli się adoptowanego dziecka

Trudno szanownym blogerkom odmówić racji w tym co piszą o tej sprawie. Ja też jestem w szoku po obejrzeniu tego materiału.
A sposób w jaki dorosła kobieta i dorosły mężczyzna mówią o swoich decyzjach oraz o dziecku, które im powierzono jest zwyczajnie przerażający.

To, że u chłopca pojawiły się problemy psychiczne, że widział jakieś postacie... To w ogóle mnie nie przeraża.
Przeraża mnie natomiast absolutny brak emocji w tym jak "rodzice" mówią o swoim dziecku.

Ale jest tam też więcej dziwnych i przerażających słów.
W zaprezentowanym przez TVN reportażu kobieta mówi, że adoptowany chłopiec chciał ją zabić. Że w ostatniej chwili powstrzymała jego rękę uzbrojoną w nóż...

Cóż... To już chyba było obliczone na wywołanie reakcji u widzów albo jest obrazem tego co działo się w psychice wspomnianej kobiety. Takiego pierwotnego lęku... Że to "obce" (czytaj: nie moje) dziecko będzie chciało mnie zabić.

Naprawdę lepiej by było gdyby ci ludzie nigdy nie spotkali się z dziećmi, które prawnie powierzono pod ich opiekę...

Wiem, że dziecko może doprowadzić rodzica do pasji lub rozpaczy. Moje córki też potrafią mnie rozwścieczyć, a nawet wku*wić (tak to słowo najlepiej oddaje pewien stan emocjonalny). Ale jedyne czego tu bym się bał to tego, że sam mógłbym źle zareagować, nie opanować emocji i... skrzywdzić dziecko.


Niestety prawda jest  brutalna...
Przedstawiona w reportażu historia rodzinna jest niestety koronnym dowodem na to, że dokładna selekcja kandydatów do roli rodziców adopcyjnych oraz ścisłe przestrzeganie związanych z adopcją procedur jest niestety koniecznością.

To wszystko jest obliczone na to by przysposobienie nie kończyło się dramatem. Dramatem kolejny raz porzuconego dziecka.