piątek, 21 lipca 2017

W sierpniu nowe wnioski o świadczenie z Programu 500 plus

Już 1 sierpnia br będzie można składać nowe wnioski o świadczenie z Programu 500 Plus. Wg posiadanych przeze mnie informacji to jeżeli uda mi się złożyć ww wniosek do końca sierpnia to nowe świadczenie otrzymam już październiku. We wrześniu kończy się poprzednia decyzja, a więc nowe świadczenie będzie stanowić kontynuację poprzedniego. Trzeba tylko z wnioskiem zdążyć do 31 sierpnia.
Na razie jednak nie zawracam sobie tym specjalnie głowy bo w przypadku mojej rodziny sposób wypełnianie wniosku i podstawy do uzyskania świadczenia nie uległy zmianie. Więc i nie mam podstaw by się martwić. Bardziej martwi mnie w tym momencie to jak zapewnić dzieciom odpowiednią opiekę stomatologiczną i stan pogody w najbliższych tygodniach. O zęby trzeba dbać, a to kosztuje... Tak więc jest na co wydawać te pieniądze z 500 plus.
Patrz: http://przysposobienie.blogspot.com/2017/07/pierwsza-wizyta-u-dentysty-i-pierwszy.html
Pogoda mnie martwi natomiast z tego powodu, że już za tydzień wybieram się z rodziną nad Bałtyk by w "stereotypowy" sposób spędzić wakacje z dziećmi nad morzem. Aby nie drażnić korpo-lemingów widokiem szczęśliwej rodziny z dziećmi zalegającej na plaży rozważam zakup parawanu. Bardzo wzorzyste i niedrogie parawany moja żona widziała ostatnio w markecie, na który moje córki mówią "Bieda" (grafika uśmiechniętego owada w logo sklepu).

Pierwsza wizyta u dentysty i pierwszy zgryz

Udało mi się dziś przyjść z moją starszą córką do dentysty. Nie było łatwo ją przekonać do konieczności poddania się zabiegom stomatologicznym, bo Oliwia bardzo boi się wszystkiego co może być związane z bólem, krwią lub opieką medyczną.
Gabinet wybrałem na podstawie opinii znajomych i rodziny. Szukałem stomatologa, który ma delikatne podejście do dzieci i zrozumie, że dziecko może się bać. Z tego powodu uznałem, że jest też właściwym poinformować lekarza stomatologa o niedawnej adopcji.
Informacja o przysposobieniu została przyjęta ze zrozumieniem. Razem z dentystka ustaliliśmy, że oprócz właściwego leczenia i zadbania o stan zębów ważne będzie też takie prowadzenie jego wizyt w gabinecie stomatologicznym by oszczędzić dziecku niepotrzebnego stresu i lęku.
Niestety już pierwsza wizyta ujawniła, ze stan uzębienia córki wymaga poważniejszych zabiegów i będzie konieczna tez konsultacja z ortodontą. I tu ujawniają się wcześniejsze zaniedbania w opiece nad dzieckiem.

środa, 19 lipca 2017

O tym jak zostałem ogłoszony świętym

święty

Sąsiadka (ta która uwolniła nas od ciężaru "tajemnicy" o adopcji) mówi, że kobiety prawie płaczą jak widzą nas w kościele.
- Jak One do was pasują... Jak pięknie razem wyglądacie... A szczególnie ta Starsza... Jak Ona przytula się do Ojca...

Ech... Dobrze, że te kobiety nie widzą jak wyglądają zmagania z "tą Starszą" by coś przeczytała lub posiedziała spokojnie nad jakimś zadaniem. Dobrze, że pobożne Panie nie mogą usłyszeć myśli rodzica, który od godziny próbuje położyć sześciolatkę  do snu, a ta akurat uparła się, że nie umyje zębów, nie pójdzie spać...

Gdyby zważyć wszystkie nieświęte myśli  "Świętych Rodziców" to może w ten sposób dałoby się określić jakim ciężarem jest wychowywanie dzieci.

wtorek, 18 lipca 2017

Parenting - Czy to może zaszkodzić?

Termin "parenting" utkwił w mojej głowie po przeczytaniu wpisu na blogu Lady Makbet, w którym opisała 7 głównych grzechów popełnianych przez autorów tzw blogów parentingowych. Tekst był na tyle intrygujący, że postanowiłem trochę rozszerzyć swoją wiedzę w temacie stron, portali i blogów "parentingowych".

Parenting? A co to znaczy...
Aby było nowocześnie i zgodnie z najnowszymi trendami musimy używać terminów zaczerpniętych z języka angielskiego. Takie czasy... Zaakceptowaliśmy shopping, clubbing itp. - zaakceptujemy tez parenting.
W skrócie chodzi o wszystko co jest "konieczne" i "niezwykle ważne" dla świeżo upieczonych rodziców oraz tych co to dziecka oczekują lub je planują (w bliższej lub dalszej przyszłości - i nie mów, że ty nie możesz planować).

parenting.pl
Losowo wybrany, pierwszy z brzegu adres internetowy po wpisaniu hasła "parenting" w domyślną wyszukiwarkę. O jak tu kolorowo... Jak w Pudelku czy innym Plotku. Layout strony i tytuły artykułów jakby przepisanych z popularnego tabloidu coś mi przypominały. A widok logo WP (Wirtualna...) rozwiał moje wątpliwości co do tego jakiego portalu jest częścią serwis parenting.pl.
Cóż - jest tak jak w całej imo WP. Opuszczam stronę parenting.pl z nadzieją, że jednak znajdę coś bardziej wysublimowanego.

ChcemyByćRodzicami
Tę stronę odwiedziłem nie tylko na podstawie losowego wyboru i podpowiedzi wujka googla. Ktoś mi serwis ten polecał jako dobry i poświęcony także adopcji. Podobno pisze tam jakaś Pani, która "odczarowała adopcję".
Szata graficzna strony nie jest aż tak tabloidowa jak WP, bardziej coś w stylu nowego Salonu24. Co do treści... Szybko można się przekonać, że głównym tematem serwisu ChcemyByćRodzicami jest omawianie i promowanie metod wspomagających starania o dziecko, ze szczególnym uwzględnieniem metody in vitro. A temat adopcji jest tu imo przyklejony jak listek figowy...
Zestaw tematów ze strony głównej serwisu ChcemyBycRodzicami przekonał mnie, że nie jest to jednak serwis dla mnie. Czy można farbować włosy po "transferze"... czy można się opalać po "transferze"... Takie tytuły wzbudziły we mnie tylko pytanie: co to jest ten "transfer"... No i się dowiedziałem, że chodzi o przeniesienie zarodków do organizmu kobiety. I na tym lekturę "strony głównej" zakończyłem.
Zajrzałem jeszcze na chwilę do działu: adopcja. Ale i tu nie znalazłem czegoś co mogłoby mnie zatrzymać na dłużej. Bo na temat adopcji zagranicznej swoją opinię mam wyrobioną. Pytanie dlaczego polskie gwiazdy (celebryci) w przeciwieństwie do tych "światowych" tak mało angażują się w promowanie adopcji wydaje mi się takim z gatunku retorycznych... Nasze gwiazdki wolą paradować na czarnych marszach lub przechwalać się ile to aborcji dokonały.

***

Trochę zmęczony tą lekturą stwierdziłem, że jednak wolę twórczość zwykłych/niezwykłych/ blogerów opisujących własne doświadczenia i przeżycia związane z rodzicielstwem i wychowywaniem dzieci, a nie serwisy nastawione na promocję "metod i najnowszych trendów" lub reklamę "produktów lokowanych" w treści artykułów.

sobota, 15 lipca 2017

Jawność adopcji. Komu należy, komu warto powiedzieć

Do napisania tej notki skłonił mnie tekst Izzy:
https://naszmalyswiatek.blogspot.com/2017/07/niegrzeczny-bo-adoptowany.html
oraz komentarze pod nim.

Dziecko adoptowane
Otóż zapewne wszyscy zgadzamy się z tym, że wiedza o adopcji należy się przede wszystkim dziecku. Jak każdy człowiek ma święte i niezbywalne prawo do wiedzy o swoim pochodzeniu.
Moje córki są na tyle duże, że wiedzą... Bo przeżywały proces adopcji może na sposób dziecięcy ale razem z nami. Na razie nie zadają pytań ale spodziewam się, że i na nie przyjdzie czas. A ja tego czasu nie przyspieszam.

Rodzina, przyjaciele, znajomi
Chyba nie po to decydujemy się na adopcję by zerwać więzi z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi? Zatem i tu dobrze gdy nasi bliscy wiedzą o adopcji od samego początku... Dziecku dajemy siebie ale i naszą rodzinę, a w jakim sensie też naszych przyjaciół i znajomych. Im też dajmy im szansę na przygotowanie się na pojawienie się naszego dziecka (dzieci).
Gorzej gdy ktoś z rodziny nie akceptuje naszej decyzji o adopcji. Ale lepiej będzie jak ujawni to wcześniej, a nie już przy dziecku.

Komu jeszcze należy lub powinno się powiedzieć...

Lekarz
Chyba oczywista sprawa, że tu jak na spowiedzi.

Ksiądz
Jak wyżej i to dosłownie. A dobry duchowny zaznajomiony ze sprawą może dużo pomóc w kontaktach z administracja kościelną.

W pracy
A tu jest czasem pokusa aby nie mówić. Ale jednak jak się powie to wiele rzeczy można łatwiej załatwić. A i nagłe "zgłoszenie potrzeby pilnego urlopu" będzie przyjęte z większym zrozumieniem.

Żłobek, przedszkole, szkoła, itp.
Nawet nie miałem czasu na to by się zastanawiać nad tym czy oddając komuś dziecko pod opiekę należy go poinformować o tym, że dziecko jest adoptowane. Po prostu tego nie dało się ominąć. Więc od razu z żoną ustawiliśmy sprawę. A żona jako nauczycielka zna środowisko i wie jak rozmawiać z innym belfrem:
- Chcemy przekazać w zaufaniu jako osobie kompetentnej, że nasze dziecko...
Albo coś innego w podobnym stylu.
Zresztą w naszym powiatowym grajdołku fakt adopcji dwójki starszych dzieci nie dałby się ukryć. A grono nauczycielskie i tak dowiedziałoby się: z wywiadu środowiskowego. Więc chyba lepiej jak poznają prawdę nie przetworzoną przez plotki.

***

A tak w ogóle to ponieważ mieszkamy na wsi. Na bardzo małej wsi, na samym skraju Karpat... Wystarczyło powiedzieć co nie co sąsiadce by "tajemnica" przestała nam ciążyć.


Ps
O tym, że nawet w urzędzie warto powiedzieć po co potrzebny nam jest odpis z aktu małżeństwa przekonałem się gdy nagle okazało się, że trzeba jeszcze raz skompletować dokumenty by dać dzieciom szansę na Święta BN w nowym domu. Patrz: http://hephalump.salon24.pl/742806,otworzyc-sie-na-dobro



środa, 12 lipca 2017

Jak dziecko powinno zwracać się do bliskich osób dorosłych?

Może to pierwsze miesiące po adopcji gdy nasze już "oficjalne" córki nadal mówiły do nas: Ciociu i Wujku uczyniły mnie bardziej wrażliwym na to jak dzieci zwracają się do bliskich im dorosłych. Bo wcześniej... przyznaje, że nie zwracałem na to aż takiej uwagi.
Gdy dziewczyny zaczęły mówić do nas: Mamo, Tato uznałem, że proces adopcji wszedł na właściwą drogę i nasz związek z dziećmi zaczął przybierać realną postać, a nie tylko formalną.

***

I tak już zadowolony z budowanej więzi z naszymi dziećmi nagle odkryłem, że 11-letnia siostrzenica mojej żony zwraca się do swoich cioć i wujków po imieniu. Może wcześniej nie zwrócił bym na to uwagi ale teraz zacząłem odczuwać, że denerwuje mnie to. I może dziecko wyczuwa to moje zdenerwowanie bo do mnie jeszcze powie wujku.

***

Wydaje mi się, że taka imo nadmierna poufałość w relacjach dziecko-dorosły burzy jednak pewien porządek. Nie wiem co "młoda" siostrzenica chce osiągnąć? Może chce być traktowana na równi z dorosłymi? Ale ja nie chcę by moje córki brały taki przykład.

niedziela, 9 lipca 2017

Patrz Tato

na skateparku
foto. hephalump
Przejdźcie się kiedyś na plac zabaw, boisko sportowe albo skatepark... Choć właśnie na skateparku będzie to chyba widoczne najlepiej.
Zobaczycie, a raczej usłyszycie jak różnią się dzieci podczas zabawy gdy są puszczone samopas lub gdy towarzyszy im rodzic/rodzice.
Dzieci puszczone samopas popisują się przed sobą, czasem robią coś głupiego i częściej używają "dorosłych" przekleństw.
Dzieci, które przyszły na plac z rodzicem/rodzicami tez chcą się pokazać. I często można usłyszeć jak wołają: Patrz Tato... Zobacz Mamo...

***
Iść z dzieckiem, nawet takim już trochę starszym, na skatepark to żaden obciach, ani "siara". Ani dla rodzica, ani dla dziecka. Dzieci chcą by rodzice podziwiali je i doceniali wysiłek włożony w zabawę.