piątek, 17 listopada 2017

Nielegalna adopcja w państwie teoretycznym

Art. 211a Kodeksu Karnego
Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Tyle prawo, a życie pokazuje jak trudny do wyegzekwowania jest ten przepis prawny.

Gdyby patrzeć wyłącznie na statystyki policyjne to można by sądzić, że jest to zjawisko marginalne i zdarzają się tylko pojedyncze przypadki takiej nielegalnej adopcji dziecka.

Rok Liczba postępowań wszczętych Liczba przestępstw stwierdzonych
2016 9 2
2015 15 0
2014 10 9
2013 10 2
2012 8 1
Tabela zawiera dane ze strony: statystyka.policja.pl

Wydawałoby się też, że zmiany przepisach z 2015 r dotyczące tzw adopcji ze wskazaniem skutecznie ograniczą zjawisko handlu dziećmi i adopcji poza systemem kwalifikacyjnym (Ośrodki Adopcyjne). Po zmianach taka forma adopcji z pominięciem typowej procedury kwalifikacyjnej miała być możliwa tylko dla osób spokrewnionych z dzieckiem lub współmałżonka rodzica biologicznego dziecka (ojczyma lub macochy). Pozostali chętni na dziecko "ze wskazaniem" musieliby i tak wykazać się kwalifikacjami uzyskanymi w odpowiedniej placówce (Ośrodek Adopcyjny).

Jednak chwila poszukiwań w sieci i widzimy, że chętnych na "szybsze załatwienie sprawy" nadal nie brakuje.

(Kliknij aby powiększyć)

Oto screen ze strony internetowej z ofertami. Nie podaję linku do ww strony bo nie chcę być posądzany o to, że reklamuje ten proceder.

***

W mojej ocenie niestety sam system kwalifikowania i doboru kandydatów na rodziców adopcyjnych (Ośrodki Adopcyjne) w znacznej mierze generuje zainteresowanie możliwościami ominięcia długotrwałych procedur adopcyjnych. Typowe procedury w Ośrodkach Adopcyjnych bywają oceniane jako droga przez mękę. Wymogi stawiane kandydatom są często uznawane za absurdalne, a ich słabe oparcie w prawie powoduje, że część kandydatów może mieć wrażenie, że cała ta adopcja działa na podstawie "widzi mi się" pań z Ośrodków Adopcyjnych. A fakt, że praktycznie każdy ośrodek ma własny, indywidualny zestaw wymagań w mojej ocenie tylko "utwierdza" wątpiących. O takich wątpliwościach miałem okazję nieraz rozmawiać, a rozmowy te dotyczyły zwłaszcza wymaganego stażu małżeńskiego oraz wymaganej różnicy wieku miedzy przysposabiającym a dzieckiem.

***

Cóż...
Art. 211a Kodeksu Karnego grozi karą za "nielegalną adopcję", ale ta groźba najwyraźniej nie działa wystarczająco. Bo jak tu wykazać "korzyść majątkową", a innych "korzyści osobistych" nie przewidziano. No i kto jest tym "organizatorem" nielegalnej adopcji... Matka, która oddaje dziecko "w dobre ręce", para pragnąca "przyjąć maluszka" do serca i rodziny, a może właściciel serwisu internetowego, na którym zamieszczono takie ogłoszenia?

środa, 15 listopada 2017

Co zrobić z trampoliną ogrodową na zimę?

Trampolinę nasze dzieci dostały w prezencie od rodziny. Całkiem spora i solidna - max. dopuszczalne obciążenie 150 kg. I przez całe lato służyła dzielnie do rodzinnych zabaw.
trampolina Zipro
Ale co z trampoliną zrobić  jesienią gdy już pierwsze mrozy zaczynają dokuczać nocami?

Trampolina jest duża ale jej konstrukcja jest na tyle lekka, że dwóch facetów dałoby radę przenieść ją w całości. Niestety aby w ten sposób schować trampolinę pod dach trzeba by dysponować pomieszczeniem o wymiarach stodoły. Tak więc ten pomysł pozostawmy posiadaczom dużych stodół, które już raczej nie są używane w sposób dla nich właściwy. Służą za rupieciarnię, a nie magazyn paszy.

Może okryć taka trampolinę plandeką i zostawić w ogrodzie?
Imo niezbyt dobry pomysł. Śnieg jest ciężki i plandekę najpewniej pozrywa gdyby położyć ją na niezdemontowanej konstrukcji trampoliny. Rurki podtrzymujące siatkę boczną pierwsze by się połamały. A wiatr też miałby na czym używać, gdyby trampolinę zamienić w żagiel z plandeki.

Siatki boczne i rurki je podtrzymujące należy zdemontować.

Jak już zdjąłem siatkę i rurki, na których siatkę rozpięto to zacząłem się przyglądać macie i sprężynom, które ją naciągają. Pozostawić ją napiętą na zimę i wystawić na działanie mrozu? Nie. To też nie jest dobry pomysł.
No i zdemontowałem także matę.

Pozostała już tylko konstrukcja stelaża, na której była rozciągnięta mata. Ale i tu po oględzinach okazało się, że w rurkach zbiera się woda deszczowa. Zostawić je na mrozie to lód zrobi swoje. Mam już doświadczenie co zamarzająca woda potrafi zrobić z metalowymi profilami w ogrodzeniu. A zresztą... większą część konstrukcji i tak już rozebrałem. Więc stelaż został zdemontowany, umyty i wysuszony.

I tak doszedłem do tego, że: trampolinę należy rozebrać po zakończeniu sezonu.

Nie mam stodoły aby wpakować do niej trampolinę w całości, a w garażu ma być miejsce także dla samochodu, a nie tylko dla ogrodowego rupiecia. Rupiecia, który jednak sprawia dzieciakom wiele radości i warto zadbać o niego by w następnym sezonie jeszcze posłużył.

Mam nadzieję, że wiosną odnajdę wszystkie części z trampoliny. ;)

wtorek, 14 listopada 2017

Życie obok śmierci

Pierwsza była wiadomość, że człowiek, który podpalił się pod PeKiNem był z miasta po drugiej stronie wielkiego lasu. U nas okolica spokojna i wydawało by się, że życie toczy się tu z dala od wielkiej polityki. Ale media już zrobiły z tej śmierci sprawę polityczną. Miejscowi wolą milczeć.

W tym samym mieście, niedługo po śmierci wspomnianego wcześniej człowieka, doszło do kolejnej tragedii. Mąż zamordował żonę... Podobno świadkiem zbrodni było małe dziecko. W tym wypadku "znieczulica" chciała szybko zapomnieć o tym tragicznym wydarzeniu. W zapomnieniu miało pomóc szybkie zaszufladkowanie wydarzenia do kategorii: kolejna zbrodnia w rodzinie patologicznej. Ale i tu coś jest nie tak... Media nagle odkryły, że sprawca był kiedyś rzecznikiem znanego klubu sportowego. Proste szufladkowanie nie działa. Patologia nie wynika wyłącznie z biedy i/lub nałogów.

Jeszcze nie ucichło w mediach o tych dwóch przypadkach tragicznej śmierci gdy w sąsiedniej wsi doszło do kolejnej tragedii. Młody, szesnastoletni chłopak został pchnięty nożem i zmarł. Podobno poszło o dziewczynę. Poszedł na dyskotekę i już do domu nie wrócił... Zwykły dzieciak. Co gorsze o sprawcy też można by podobnie napisać. I jak tu zrozumieć co sprawiło, że ktoś niszczy cudze życie, życie ofiary i jego rodziny oraz niszczy własne życie skazując się na wegetację z piętnem mordercy.

czwartek, 9 listopada 2017

Kochaj, nie zabijaj

Moja starsza córka dostała jako zadanie domowe (4 klasa szkoły podstawowej) napisać trzy zadania na temat jakie wg niej są podstawowe Prawa Dziecka. W pracy mogła posiłkować się wiedzą zaczerpniętą z Internetu.

Oto co moje dziecko napisało:
Dziecko ma prawo do życia.
Dziecko ma swoją własną tożsamość.
Każde dziecko powinno mieć rodziców i być kochane.

I chyba każdy z nas, bez względu na poglądy, wiarę oraz formy wyrażania swoich wierzeń/poglądów, zgodzi się z tym co napisało moje dziecko. Trochę w tym widać, że córeczka korzystała z Wikipedii (Prawa Dziecka), ale ostatnie zdanie jest już imo bardzo wyraźnym przekazem od dziecka, które w swoim życiu doznało osierocenia oraz braku rodzicielskiej miłości.

Pewnie każdy z nas wie, że miłość oraz jej okazywanie są bardzo ważne w relacjach rodzica z dzieckiem. Ale może nie każdy z nas ma świadomość, że brak tych uczuć lub ich niedobór jest patologią w rodzinie. Że brak uczucia miłości działa na dziecko równie destrukcyjnie jak przemoc. Że brak miłości może zabić duszę dziecka i stanowi śmiertelne zagrożenia także dla jego życia.

Miłość to uczucie, którego nie można zastąpić.
Nie ma nic co mogłoby być zamiast niej.

***
Czytam opublikowany wczoraj Komunikat Prezydium Episkopatu Polski:
Apel Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci

I cieszę się, że Episkopat po raz  kolejny potwierdza uznanie prawa do życia jako podstawowego prawa dziecka i każdego człowieka. Że przypomina o tym, że życie zaczyna się już w momencie poczęcia. I nikt nie ma prawa decydować o tym kiedy jest ono już niewarte istnienia.
Ciesze się też, że Episkopat w swoim apelu dostrzega również adopcję dziecka jako wybór za życiem i wybór miłości.
Natomiast zmartwiło mnie użycie sformułowania:
"Zamiast aborcji - adopcja".
Rozumiem intencje biskupów skupionych w Prezydium Episkopatu Polski ale adopcja nie jest zamiast. Bo nic nie ma zamiast miłości. Miłość rodzica adopcyjnego jest tą samą miłością jak każdej kochającej matki, każdego kochającego ojca. Rodzic adopcyjny może obdarzyć swoje dziecko dokładnie tym co powinno otrzymywać od samego początku swojego istnienia.

Czasem ktoś może nie być w stanie, może nie potrafić pokochać swojego dziecka ale może dać dziecku szansę na życie i miłość. Naprawdę... Nie zamiast.

5 ważnych rzeczy, które powinienem zrobić jesienią

Tak sobie podczytuje bogi o rodzicielstwie aby coś tam się nowego i wartościowego dowiedzieć. A że większość takich blogów piszą młode mamy to i po babsku są pisane. Ale czasem trafia się prawdziwy kwiatuszek ;)

5 rzeczy ważnych, które warto zrobić (...) jesienią

Coś dla ciała, coś dla ducha i takie tam...

A co ja ze swojego męsko-ojcowskiego punktu widzenia mógłbym na ten temat napisać?

Oto moje 5 niezbędnych rzeczy przed zimą:
1. Zadbać o opał do kominka
2. Sprawdzić jak tam przetrwały lato zimowe kurtki i buty. Czy dzieci już aby z czegoś nie wyrosły.
3. Wymienić opony w samochodach
4. Spuścić wodę z hydrantu by nie zamarzł
5. Kupić 30 kg słonecznika (czarny, niełuskany) aby dzieci miały frajdę z dokarmiania sikorek i innych ptaszków.

karmnik

Na kosmetyki nie mam czasu. Jak mróz jest za ostry lub skóra zaczyna mi wysychać to zapuszczam brodę.

***
Proszę nie traktować tej notki jednak zbyt poważnie. ;)

środa, 8 listopada 2017

Po zebraniu szkolnym. Garść refleksji o rodzicach i szkole

Kontakt na linii szkoła - rodzice to nie tylko przekazanie informacji o wynikach w nauce i frekwencji. Do tego wystarczy Dziennik elektroniczny dostępny dla rodzica 24 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu. Kto chce znać oceny swojego dziecka będzie korzystał...
Ale są też inne sprawy, które trzeba omówić na tzw Zebraniu Szkolnym. Jakieś komunikaty od dyrekcji, kilka słów od szkolnego pedagoga, ile na Komitet Rodzicielski, sprawy organizacyjne, wyjścia do kina, teatru, etc.

I mnie przypadł teraz obowiązek uczestnictwa w takim zebraniu.


A oto wspomniane w tytule moje refleksje dotyczące samego zebrania, rodziców w nim uczestniczących oraz szkoły:

  1. Frekwencja rodziców: ~50%. Czyli tylko połowa była zainteresowana, mogła, chciała... A co z resztą? Podobno z Dziennika elektronicznego też korzysta tylko połowa rodziców.
  2. Część rodziców nie potrafi w ciszy i skupieniu wysłuchać kilku krótkich komunikatów. A my się dzieciom dziwimy, że nie potrafią w klasie na lekcji usiedzieć.
  3.  Pytanie od rodzica: "Mój syn zna angielski. Chodzi na dodatkowe lekcje. A w szkole ma słabe oceny. Dlaczego?".... Ktoś zna odpowiedź? (podpowiedź: może to coś nauczycielem jest nie tak)...
  4. Głos matki: "Sama jestem nauczycielką i chcę mieć wgląd w sprawdziany pisane przez moje dziecko!... Bo nie wiem czy otrzymuje właściwe oceny." Komuś się tu chyba role pozajączkowały.
  5. I jeszcze coś z dyskusji o Zielonej Szkole... "Może w weekend (długi) majowy?" Czyli co... Szkoła ma zapewnić odpoczynek od dziecka?

Ale chyba głos matki nauczycielki wywarł na mnie największe wrażenie.

Moja żona (też nauczycielka) od dawna twierdzi, że:
Najtrudniej o dziecku w szkole rozmawia się z rodzicem, który też pracuje w oświacie.

sobota, 4 listopada 2017

Grypa szaleje w jelitach

Nie wiem jak ta przypadłość fachowo się nazywa ale przychodzi niespodziewanie, a w trzewiach urządza sobie dyskotekę, po której kości czują się jak poobijane cepem.

Do naszego domu wpadła w nocy i najpierw dopadła mnie. Przez pół nocy jak w piosence:
Do przodu, do tyłu
W górę i w dół...
Następnego dnia, po tej fatalnej nocy, dopadło małżonkę. Tak ją wymęczyło, że ledwo mogła ustać sama na nogach.

Rodzice chorzy, a tu trzeba dziećmi się zająć. Bo dziewczyny (na szczęście) przypadłość ta ominęła.

- Mamo jeść.

A mamie na sam widok jedzenia słabo się robi.

- Tato pobaw się ze mną.

A tata się czuje jak po zastosowaniu najlepszego lekarstwa na katar.
O co chodzi z tym lekarstwem na katar? Zażyjcie silny środek przeczyszczający i spróbujcie kichnąć jak "przyśpieszacz" zacznie działać.

Choroba cię wykańcza, a ty masz zająć się jeszcze dzieckiem.
W takich sytuacjach zaczynasz rozumieć co naprawdę znaczy powiedzenie:
"Usr...j się, a nie daj się"

Strach pomyśleć co by było jakby dzieci też dopadło.