czwartek, 2 kwietnia 2020

Rozliczenie PIT online - prostsze niż myślałem

Jak już ostatnio pisałem jednym z ubocznych skutków mojego dostosowania się do ograniczeń wynikających z epidemii było nowe podejście do sposobu załatwiania spraw urzędowych.

Patrz: Koronawirus mnie... scyfryzował

W notce tej napisałem, że udało mi się utworzyć Profil Zaufany i rozliczyć z podatków przez serwis podatki.gov.pl

A dziś chcę napisać kilak uwag szczegółowych dotyczących tego sposobu rozliczenia podatków i wysłania deklaracji do urzędu skarbowego.

Po pierwsze...
Aby rozliczyć się przez serwis (portal) podatki,gov.pl tak naprawdę wcale nie jest konieczne posiadanie wspomnianego wcześniej Profilu Zaufanego. Można zalogować się używając swojego numeru pesel - tylko w celu weryfikacji trzeba będzie jeszcze podać kilka danych z poprzedniego roku rozliczeniowego (trzeba mieś pod ręką PIT z zeszłego roku).

Do zalogowania bez Profilu Zaufanego potrzebne są:
1. PESEL
2. dane o przychodach za rok poprzedni (to znajdziesz w PIT, który wysłałeś rok temu)
3. dane o przychodach za rok bieżący (to będzie np. w PIT 11 otrzymanym od pracodawcy).

Jednak moim zadaniem lepiej posiadać Profil Zaufany.

Logowanie wygląda tak:

Na stronie podatki.gov.pl klikamy link: Zobacz Twój e-PIT

Jak już będziemy w dziale Twój e-PIT to:
Czytamy dokładnie informacje dotyczące logowania i wybieramy: Twój e-PIT - zaloguj się

A w kolejnym ekranie wybierz sposób logowania (ja polecam Profil Zaufany)

Bez Profilu Zaufanego trzeba odpowiedzieć n szereg pytań weryfikujących nas jako podatnika


Nie jest to trudne ale za pierwszym razem można spodziewać się pewnych emocji. :)

Jeśli posiadasz Profil Zaufany...
Jeśli tak jak ja posiadasz Profil Zaufany utworzony za pośrednictwem banku to do serwisu podatki.gov.pl logujesz się właściwie jak do swojego banku.



Wystarczy kliknąć na ikonkę z logo naszego banku. Dalej będzie tak jak przy logowaniu do internetowego serwisu bankowego. Potem zostaniemy ponownie przekierowani do serwisu podatkowego.

Jak już uda się zalogować...
Jak już udało mi się zalogować to szybko zorientowałem się, że wszystkie dane potrzebne do rozliczenia są już we wspomnianym serwisie podatki.gov.pl.
Że właściwie czeka na mnie gotowy PIT... Czeka tylko na zatwierdzenie.
Ale... Była to deklaracja przygotowana tak jakbym chciał rozliczyć się sam. Była tam nawet ulga na dzieci i 1% na Organizację Pożytku Publicznego (pewnie kopia z PIT za poprzedni rok).

Na szczęście zmiana sposobu rozliczenia na wspólny z Żoną okazała się bardzo prosta.

Serwis sam proponuje taką możliwość. Wystarczy kliknąć: Rozliczenie wspólne z małżonkiem

Ale aby tego dokonać musimy mieć pod ręką nr PESEL współmałżonka i dane z PIT - tak jak przy logowaniu bez Profilu Zaufanego (i tu raczej nie da się tego obejść).

Podsumowanie
Serwis automatycznie łączy zeznania podatnika i małżonka - trzeba tylko zlecić taką formę rozliczenia.

Automatycznie łączy przychody/dochody oraz koszty uzyskane z różnych źródeł, od różnych pracodawców.

Aby wysłać zeznanie wystarczy wygenerowany PIT zapisać i kliknąć przycisk Wyślij.

Potwierdzenie , że deklaracja dotarła do Urzędu dostajemy błyskawicznie.

Można też wygenerować dokument pdf, który będzie wyglądał dokładnie tak jak papierowa deklaracja i zawsze będzie można go wydrukować aby i w tej formie mieć informacje o tym co wysłaliśmy do urzędu.


Generalnie to nie ma się czego obawiać... 
W deklaracji naprawdę ciężko coś zepsuć. Wszelkie zmiany trzeba zatwierdzić, a system sam sprawdza tworzoną deklarację pod kątem możliwych błędów. Tu raczej nie ma szans, że jakieś pole przypadkowo zostawiliśmy niewypełnione.
Deklaracji nie musimy wysyłać od razu... Możemy zapisać zmiany, a wysłać później np. po ponownym sprawdzeniu.

Mnie od tego sposobu rozliczenia wcześniej zniechęcało to, że nie chciałem na jakiś stronach podawać swoich danych.
A w serwisie podatki.gov.pl moje dane już były... To tylko inny sposób dostępu do Urzędu Skarbowego, który i tak przetwarza nasze dane.


Ps
Wynik pracy nad deklaracją online w serwisie podatki.gov.pl w moim wypadku był dokładnie taki sam jak w programie komputerowym (PITy2019 IPS).

środa, 1 kwietnia 2020

Z niepokojem myślę o nadchodzących Świętach

Powoli już zaczyna mi być kompletnie obojętne kiedy odbędą się wybory... Czy będą tradycyjne, czy korespondencyjne...
Z coraz większym niepokojem myślę za to nadchodzących Świętach.
Obawiam się, że znaczna część ludzi może pęknąć i próbować wyłamać się z tej wspólnej walki o ograniczenie rozprzestrzeniania się epidemii. Niektórzy już dziś narzekają, że ograniczenia narzucone przez władze są zbyt uciążliwe, a ryzyko właściwie niewielkie. Tak myślą bo nie wierzą, że to ich może dotknąć ta zaraza. Że cala ta historia jest jak przydługi film, który można przerwać gdy stanie się już zbyt nużący.
Dlatego pojawia się u mnie myśl, że tuż przed Świętami może zacząć pojawiać się chęć do ucieczki od tych wszystkich ograniczeń.
Bo jak tu sobie wyobrazić święta bez  tego wszystkiego co dotychczas wydawało się oczywiste? Bez swobodnego podróżowania, bez spotkań z rodziną, bez zakupowego szaleństwa...
Tak... Raczej nie spodziewam się aby kryzysowa sytuacja zachęciła nas do duchowego przeżycia Świat Wielkanocnych. Raczej tylko uwypukli to czego nam brak i jak bardzo jesteśmy uzależnieni od tej swobody i ceremoniału...
Ale jak tu świętować gdy obok rozgrywa się ludzka tragedia?
Jak poczuć radość Zmartwychwstania jeśli nie chcemy pamiętać, że wcześniej było cierpienie i śmierć Zbawiciela.

poniedziałek, 30 marca 2020

Koronawirus mnie... scyfryzował

Z powodu epidemii wiele instytucji i urzędów ograniczyło swoją działalność lub wręcz zrezygnowało z obsługi bezpośredniej petentów. A nawet jak coś jest jeszcze otwarte to mnie jednak jakoś mniej się chce fatygować osobiście i... narażać np. na stanie w kolejce. Tak... Jakoś już odechciało mi się osobistego składania dokumentów np. w Urzędzie Skarbowym.
Wiem, że urzędy skarbowe na razie nie przyjmują petentów ale nawet jak powiedzmy w maju zaczną to... i tak to będzie musztarda po obiedzie, bo termin złożenia deklaracji mam do końca kwietnia. I jakoś nikt nic nie mówi o wydłużeniu tych terminów.
Dotychczas PITa liczyłem z wykorzystaniem programu komputerowego ale samą deklarację i tak składałem osobiście w US w formie papierowej. I żadne dotychczasowe zachęty nie zdołały mnie wcześniej nakłonić do tego by próbować tej sztuki online.
Złamał mnie dopiero koronawirus...
Ponieważ nie wiem kiedy epidemia ustąpi i kiedy będzie można zacząć funkcjonować bez ograniczeń zapobiegających jej rozprzestrzenianiu zostałem niejako przymuszony do tego aby wreszcie dostosować się do funkcjonowania w cyfrowych urzędach i załatwiania spraw online.
Dotychczas wystarczało mi, że mam konto w banku z dostępem przez internet. Ale teraz to trochę za mało.
Na szczęście to konto w banku dało mi możliwość utworzenia Profilu Zaufanego.
I tak jednego dnia udało mi się utworzyć Profil Zaufany, a dzięki niemu utworzyć później swoje Internetowe Konto Pacjenta i... rozliczyć podatek dzięki serwisowi podatki.gov.pl
Nawet nie sądziłem, ze pójdzie mi z tym tak szybko i sprawnie... I w sumie muszę teraz szczerze wyznać, że właściwie to szkoda, że wcześniej sam się nie zdecydowałem na takie rozwiązania.
Cóż... Nawet z ograniczeń wynikających z walki z epidemią mogą wyniknąć jakieś pozytywne zmiany. Może dzięki temu stałem się bardziej otwarty na nowe technologie i świat cyfrowych dokumentów?

A tak przy okazji...
Jeśli online można rozliczyć się z podatku, złożyć wniosek o dowód osobisty, zameldować się... To w sumie dlaczego nie można w taki sposób oddać głosu w wyborach?

czwartek, 26 marca 2020

Dziennik elektroniczny (Librus) a zdalne nauczanie

Ostatnio w kontekście tzw. zdalnego nauczania pojawiło się sporo głosów krytyki pod adresem systemu Librus, który to przez nauczycieli jest wykorzystywany jako podstawowe narzędzie do kontaktu z uczniami i ich rodzicami. Program jest krytykowany głównie za to, że się... wiesza, że nie można się zalogować, że nie wiadomo, o co w tym chodzi.
Ale tak po prawdzie...
System Librus w wersji, z którą zazwyczaj mamy do czynienia, doskonale sprawdza się jako dziennik elektroniczny. Jest bardzo dobrym narzędziem do komunikacji na linii szkoła (nauczyciele, wychowawcy) z uczniami i ich rodzicami. Pozwala na sprawdzenie ocen, jakie otrzymuje dziecko (niedostatecznej już nie da się zataić), a także kontrolowanie frekwencji (wszelkie nieobecności też są odnotowane).
Jest też możliwość prowadzenia normalnej komunikacji tekstowej (tak jak w poczcie e-mail) pomiędzy nauczycielem a rodzicem. I co ważne autor wiadomości ma możliwość sprawdzenia, czy adresat korzysta z tego systemu i docierają do niego wiadomości.

W mojej ocenie wprowadzenie tego dziennika elektronicznego było posunięciem bardzo korzystnym, które spowodowało małą (ale dobrą) rewolucję w kontaktach nauczycieli z rodzicami uczniów. Właściwie straciło rację bytu coś, co kiedyś nazywano wywiadówką. Bo w końcu oceny i frekwencję można śledzić online.
Zebrania szkolne zmieniły swój charakter. Już nie ma potrzeby omawiać na nich ocen i wyników nauczania. Można się skupić na innych zagadnieniach wychowawczych. A o ocenach i pracy konkretnego dziecka najlepiej rozmawia się bezpośrednio z nauczycielem podczas indywidualnych konsultacji, których termin można ustalić dzięki systemowi Librus. I to można chwalić...

Natomiast aby było jasne... System ten nie powstał w celu prowadzenia zdalnych lekcji. Nie ma w nim odpowiednich narzędzi.
Jedyne co można to - wysyłać tzw. zadania domowe. A zadanie domowe to nie jest lekcja. Zadanie domowe można traktować wyłącznie jako uzupełnienie do lekcji. A wystawianie np. ocen wyłącznie na podstawie zadań domowych byłoby w mojej opinii czymś niewłaściwym.

niedziela, 22 marca 2020

Opieka nad starszymi ludźmi w krajach EU. Bogactwo nie zastąpi prawdziwych więzi

Czasami odnoszę wrażenie, że epidemia spowodowana koronawirusem niektórym przypomniała o tym, że wśród nas żyją także ludzie starsi. Ludzie, którzy w wymagają troskliwej opieki. Ludzie, których życie często wręcz jest zależne od tego czy ktoś zadba o zaspokojenie ich podstawowych potrzeb.
Niestety kult młodości sprawił, ze temat starości jest niemodny. Lepiej go wypierać ze swojej świadomości, a starców izolować... Tak... Może brzmi to okrutnie ale tak to właśnie wygląda. Rozpad więzi rodzinnych prowadzi do tego, że ludzie starsi swą jesień życia muszą przechodzić w poczuciu osamotnienia lub wręcz porzucenia przez najbliższych - zamknięci we własnych domach lub skoszarowani w domach starców.
Jeżeli w Wielkiej Brytanii pojawił się pomysł, że aby ograniczyć skutki epidemii wystarczy zamknąć w domach ludzi starszych to...
To jest to właśnie brutalna prawda o kondycji moralnej bogatych społeczeństw Europy zachodniej.
Ale nie ma co tu jakoś szczególnie oburzać się na Brytyjczyków. W końcu nie oni pierwsi, nie oni jedyni... Szerzące się w bogatej Europie poglądy o tym jak "dobra" jest eutanazja wyraźnie pokazują, że osoby starsze mogą w tych bogatych społeczeństwach czuć się jak element zbędny. Jak rzecz, która się już zużyła i trzeba się jej jakoś pozbyć.
Niestety stan opieki nad starszymi ludźmi obnaża wstydliwą prawdę o bogatych społeczeństwach Europy. Bo jeżeli nie ma w nich tych podstawowych więzi, takich jak więzi rodzinne, to trudno oczekiwać, że będą zdolne do odczuwania innych więzi społecznych. Że w gruncie rzeczy są to społeczeństwa budowane przez egoistów.
A jak ktoś jeszcze nie wierzy w to, że bogactwo nie zastąpi więzi rodzinnych oraz społecznych to niech sobie poczyta pewien artykuł w polskojęzycznym serwisie Deutsche Welle
https://www.dw.com/pl/problem-z-polskimi-opiekunkami-w-niemczech-powodem-koronawirus/a-52846294
Z treści tego artykułu wynika, że Niemcy mają poważny problem. Boją się, że z powodu koronawirusowej epidemii oraz ograniczeń w ruchu granicznym między Polską a Niemcami zabraknie u nich opiekunek dla osób starszych. Że jedyną nadzieją może być to, że w opiece tej Polki zostaną zastąpione przez Ukrainki lub Rumunki.
I jakoś autorowi artykułu do głowy chyba nie przyszło aby się zastanowić dlaczego bogaci Niemcy sami nie chcą zajmować się swoimi Matkami, swoimi Ojcami.

czwartek, 19 marca 2020

Szkolne pospolite ruszenie i biegunka Gazety Wyborczej

Mamy za sobą trzy dni z oficjancie obowiązującym zawieszeniem zajęć w szkołach oraz innych placówkach oświatowych. I już mamy pospolite ruszenie w środowisku nauczycielskim. Zaangażowanie grona nauczycielskiego w podsyłanie dzieciom materiałów do "samodzielnej" nauki w domu zdecydowanie przerosło to co sam mogłem sobie wyobrazić.

(Samodzielnej w cudzysłowie bo i tak wymaga to dużego zaangażowania ze strony rodziców).

Okazuje się, że właściwie wszyscy nauczyciele moich córek (nawet pani od wf) coś chcą im podesłać, coś zaproponować i naprawdę wkładają w to dużo pracy, a także sporo serca.

Aż jestem pod wrażeniem... I piszę to naprawdę szczerze, beż żadnej skrywanej ironii.
Naprawdę serce rośnie gdy widzi się takie zaangażowanie na rzecz edukacji dzieci i młodzieży.

Ale, że jest to pewien rodzaj pospolitego ruszenia to i efekty niestety mają charakter działań raczej partyzanckich. Ale o to już nie można mieć pretensji do samych nauczycieli. Po prostu nie ma jednolitego systemu. Nikt nie przewidział wcześniej jak w takiej sytuacji nauczyciel ma kontaktować się z uczniami. A jak nie ma systemowego rozwiązania to każdy orze jak może.

Część zadań jest wysyłana przez dziennik elektroniczny (Librus), część mailowo, inni próbują przez facebooka, ktoś tam próbuje się umawiać z uczniami na "wideoczat"... I ja sam muszę przyznać, że już gubię się w tym gdzie szukać tych tak licznie podsyłanych przez nauczycieli materiałów do prowadzenia lekcji w domu.

I niestety w tym miejscu ujawnia się prawda o tym, że rodzic sam raczej nie ogarnie tego materiału... Szybko zacznie przeklinać i czekać na dzień, w którym dziecko pójdzie normalnie do szkoły.

No cóż... Dopóki nie powstanie jakieś rozwiązanie systemowe w kwestii zdalnego nauczania, a dzieci nadal nie będą mogły chodzić do szkoły to tak to będzie niestety wyglądać.
Ale jak już napisałem - nie można mieć o to pretensji do nauczycieli.

I w tym miejscu pojawia się pewna drażliwa kwesta, na którą bardzo szybko zwróciła uwagę redakcja Gazety Wyborczej. Otóż gwałtowne poruszenie we wnętrznościach redakcyjnych nastąpiło na wieść o tym, że nauczyciele, którzy nie prowadzą takich zdalnych lekcji i nie podsyłają materiałów do samodzielnej nauki nie otrzymają też pełnego uposażenia za ten czas przerwy w zajęciach szkolnych.

Patrz: Koronawirus tnie pensje nauczycieli

Ale tu bym się zapytał szanownej redakcji. Czy to naprawdę jest sprawiedliwe płacić po równo wszystkim bez wyjątku i bez względu na zaangażowanie?

Cóż... Nauczyciele, którzy podjęli działania aby utrzymać kontakt z uczniami i dalej przynajmniej próbują prowadzić ich edukację powinni być docenieni.
Nie widzę powodu aby im obcinać pensje tylko dlatego, ze ktoś poczuje się gorzej słysząc, że inni dostali więcej.

A, że dziś chyba nikt jeszcze nie wie kiedy zajęcia w szkołach zostaną wznowione to i emocje mogą być tu duże.

poniedziałek, 16 marca 2020

Chrońmy dzieci przed stresem, który im się udziela

W sposób oczywisty w obliczu zagrożenia jakim jest epidemia choroby wywołanej koronawirusem nasze myśli jakoś częściej kierują się w stronę osób starszych. Osób, które są szczególnie narażone na niebezpieczeństwo ciężkich powikłań, a nawet śmierci w wyniku infekcji.
Ale w tym czasie nie wolno nam zapomnieć też o dzieciach. One też przeżywają te trudne dni razem z nami. Nasz stres, nasze obawy im też się udzielają.
Nasze obawy o zdrowie naszych starszych już matek i ojców są dla dzieci też źródłem lęku. One też mniej lub bardziej świadomie będą razem z nami odczuwać taki lęk... Lęk o życie i zdrowie swoich babć i dziadków.
Będą się bać także o nasze zdrowie. Mogą odczuwać obawę, że choroba pozbawi ich tego poczucia bezpieczeństwa jakie dają zdrowi i silni rodzice.
Będą się bać także o swoje życie i zdrowie... I w pokonaniu tego lęku nie wystarczy zbywanie ich krótką informacją, że dzieci przechodzą zazwyczaj tę chorobę bez poważniejszych skutków. One i tak będą bać się przede wszystkim naszym lękiem, który im się będzie udzielał.
Dlatego traktujmy ich obawy poważnie i poświęćmy im trochę czasu aby mogły poczuć, że w tej sytuacji nie są dla nas tylko balastem, który został w domu.

Starajmy się też chronić nasze dzieci przed nieodpowiedzialnymi słowami dorosłych.
Niestety ostatnio słyszałem wypowiedź pewnej kobiety, która o dzieciach wyrażała się jak o gryzoniach, które w dawnych wiekach roznosiły w miastach śmiertelne choroby.
A przecież to, że szkoły, przedszkola i żłobki mogą być ogniskami zarażeń nie wynika tylko z tego, że są to placówki, w których przebywa dużo dzieci.  Powodem w znacznym stopniu bywa nieodpowiedzialność dorosłych, którzy na siłę wysyłają chore dziecko do żłobka, przedszkola lub szkoły.

Dlatego te najbliższe dni, a może i tygodnie, to duże wyzwanie dla rodziców oraz opiekunów. Bo dzieciom trzeba zapewnić nie tylko bezpieczne zajęcia oraz opiekę w sytuacji gdy szkoły oraz inne placówki oświatowe są zamknięte. Trzeba im także pomóc w radzeniu sobie ze stresem oraz lękami wynikającymi z odczuwanego przez dzieci stanu zagrożenia.