Władzom Warszawy udało się udowodnić, że w kasie pieniędzy na program Rodzina 500+ nie ma i prawdopodobnie też nie będzie. Już nie ma we wrześniu i zapewne zabraknie też w październiku.
Prezydent Trzaskowski pisze w tej sprawie dramatyczny list do premiera Morawieckiego. Dałeś na rurę, daj i na 500+
Dziennikarze Gazety Wyborczej rwą szaty na sobie i włosy z głów... Rząd zapomniał, że nowa edycja programu Rodzina 500+ to także pieniądze na pierwsze dziecko.
Były minister finansów w rządzie PO zaciera ręce: "A nie mówiłem, że piniędzy nie ma i nie będzie".
Wojewoda mazowiecki odpowiada, że pieniądze by były ale... Władze Warszawy źle wyliczyły zapotrzebowanie. Źle oceniły we wnioskach liczbę beneficjentów programu Rodzina 500+ i dostały w dotacjach tyle na ile wnioskowały.
Jaka jest prawda pewnie się nie dowiemy ale... Będzie o czym gadać przed wyborami.
PiS obiecał... PiS nie dał...
Bo, że brakło tylko w Warszawie i to tuż przed wyborami to imo nie jest przypadek.
***
Ps
W poniedziałek 30 września 2019 mija termin składania wniosków o przyznanie świadczenia wychowawczego z rządowego programu Rodzina 500
Plus - z wyrównaniem od 1 lipca 2019. Bo wnioski można nadal będzie
składać, ale ktoś kto złoży taki wniosek 1 października już nie otrzyma pieniędzy
za lipiec, sierpień i wrzesień.
Nie wiem ilu jeszcze potencjalnych beneficjentów (ile rodzin) nie
złożyło wniosków, ale jak ktoś chce jednak otrzymać wyrównanie za
wspomniane wcześniej trzy miesiące (1500 zł na jednio dziecko) to ma
czas do północy. Oby tylko serwery wytrzymały... Bo w ostatni dzień i po
godzinach pracy urzędów wysłanie wniosku drogą elektroniczną może być
ostatnią szansą dla tych, którzy jeszcze z jakiś powodów wniosku nie
wysłali.
sobota, 28 września 2019
czwartek, 19 września 2019
Handel noworodkami w Polsce trwa PO Staremu
Jak słusznie się oburza bloger Stary (stały publicysta w serwisie Salon24.pl) coś w Polsce funkcjonuje nie tak jak powinno i pilnie potrzebna jest Dobra Zmiana:
https://www.salon24.pl/u/stary/985932,zamiana
Tak... Dziennikarze Gazety Wyborczej i stacji TVN ujawnili opinii publicznej prawdę. Prawdę o tym, że w naszym kraju funkcjonuje podziemie zajmujące się handlem dziećmi. Że są osoby gotowe kupić dziecko oraz takie, które są gotowe urodzić dziecko na zamówienie.
Jest to dla mnie smutna, a wręcz zatrważająca prawda. Prawda o zjawisku, które nie pojawiło się jednak dopiero teraz. Ten niecny proceder handlu "żywym towarem" trwa w Polsce od lat.
Są ludzie, którzy chcieliby mieć "swoje dziecko" ale z różnych powodów doczekać się go nie mogą. Niestety są też tacy, którzy o to "swoje" gotowi są starać się wszelkimi metodami i nie mają zahamowań, które powstrzymałyby ich przed podjęciem działań niemoralnych i niezgodnych z prawem. I na tym korzystają grupy przestępcze.
Są ludzie, którzy nie chcą przechodzić przez długotrwałą i czasem trudną do zniesienia procedurę adopcyjną (przysposobienie dziecka) w polskich ośrodkach adopcyjnych. Oni chcą mieć pewność, że dziecko dostaną, a nie, że ktoś będzie ich kwalifikował. Oni chcą dostać dziecko takie jakie im się marzy, a nie takie jakie mają ośrodki adopcyjne w "ofercie". Ich nie interesują dzieci po przejściach.... Chcą otrzymać dziecko "nowe", na zamówienie...
Brzmi to jak coś podłego?
Ale taka też jest prawda o ludzkiej naturze i o tym jak czasem może być ona podła.
Ludzie mafii o tym wiedzą i wiedzą jak przedstawić ofertę dla tych, którzy nie mają skrupułów by wejść w przestępczy układ handlu dziećmi.
A jak bloger Stary chce doszukiwać się kontekstu politycznego w nielegalnym handlu dziećmi to niech przyjrzy się temu co PO zafundowała Polsce i Polakom w ostatnich dniach swoich rządów. Niech przyjrzy się temu co PO nakombinowało przy Ustawie o leczeniu niepłodności... To co tam wysmażono na temat "dawstwa" komórek i zarodków to już nie jest furtka do nielegalnego handlu. To szeroko otwarta brama do działań poza prawem.
Więcej o tym co wynika z Ustawy o leczeniu niepłodności napisałem tu:
"Adopcja zarodka" nie ma nic wspólnego z przysposobieniem (adopcją) dziecka
https://www.salon24.pl/u/stary/985932,zamiana
Tak... Dziennikarze Gazety Wyborczej i stacji TVN ujawnili opinii publicznej prawdę. Prawdę o tym, że w naszym kraju funkcjonuje podziemie zajmujące się handlem dziećmi. Że są osoby gotowe kupić dziecko oraz takie, które są gotowe urodzić dziecko na zamówienie.
Jest to dla mnie smutna, a wręcz zatrważająca prawda. Prawda o zjawisku, które nie pojawiło się jednak dopiero teraz. Ten niecny proceder handlu "żywym towarem" trwa w Polsce od lat.
Są ludzie, którzy chcieliby mieć "swoje dziecko" ale z różnych powodów doczekać się go nie mogą. Niestety są też tacy, którzy o to "swoje" gotowi są starać się wszelkimi metodami i nie mają zahamowań, które powstrzymałyby ich przed podjęciem działań niemoralnych i niezgodnych z prawem. I na tym korzystają grupy przestępcze.
Są ludzie, którzy nie chcą przechodzić przez długotrwałą i czasem trudną do zniesienia procedurę adopcyjną (przysposobienie dziecka) w polskich ośrodkach adopcyjnych. Oni chcą mieć pewność, że dziecko dostaną, a nie, że ktoś będzie ich kwalifikował. Oni chcą dostać dziecko takie jakie im się marzy, a nie takie jakie mają ośrodki adopcyjne w "ofercie". Ich nie interesują dzieci po przejściach.... Chcą otrzymać dziecko "nowe", na zamówienie...
Brzmi to jak coś podłego?
Ale taka też jest prawda o ludzkiej naturze i o tym jak czasem może być ona podła.
Ludzie mafii o tym wiedzą i wiedzą jak przedstawić ofertę dla tych, którzy nie mają skrupułów by wejść w przestępczy układ handlu dziećmi.
A jak bloger Stary chce doszukiwać się kontekstu politycznego w nielegalnym handlu dziećmi to niech przyjrzy się temu co PO zafundowała Polsce i Polakom w ostatnich dniach swoich rządów. Niech przyjrzy się temu co PO nakombinowało przy Ustawie o leczeniu niepłodności... To co tam wysmażono na temat "dawstwa" komórek i zarodków to już nie jest furtka do nielegalnego handlu. To szeroko otwarta brama do działań poza prawem.
Więcej o tym co wynika z Ustawy o leczeniu niepłodności napisałem tu:
"Adopcja zarodka" nie ma nic wspólnego z przysposobieniem (adopcją) dziecka
wtorek, 17 września 2019
Handel noworodkami w Polsce podobno kwitnie...
Na stronach portalu gazeta.pl ukazał się artykuł poświęcony problemowi pozaprawnej adopcji i kupowaniu dzieci na zamówienie.
Oto link:
W Polsce kwitnie handel noworodkami
Autorzy artykułu nie podają jaka jest skala tego zjawiska, ile może być takich przypadków "zakupu" dziecka. Jest tylko sugestia, że zjawisko może przybierać skalę wręcz przemysłową.
Dziennikarze chwalą się natomiast tym, że dotarli do kobiet, które w ten sposób "sprzedały" usługę płatnej surogatki.
Z artykułu wynika, że zdesperowani i pozbawieni skrupułów ludzie są w stanie zapłaci nawet 100 tys. zł za dziecko.
***
Cóż... W czasach, w których podobno wszystko już można kupić... Nawet człowiek stał się towarem.
***
Niestety ale jak się prześledzi komentarze pod podanym w linku artykułem to z przerażeniem można stwierdzić, że wielu komentujących nie widzi w tym procederze nic zdrożnego.
Oto link:
W Polsce kwitnie handel noworodkami
Autorzy artykułu nie podają jaka jest skala tego zjawiska, ile może być takich przypadków "zakupu" dziecka. Jest tylko sugestia, że zjawisko może przybierać skalę wręcz przemysłową.
Dziennikarze chwalą się natomiast tym, że dotarli do kobiet, które w ten sposób "sprzedały" usługę płatnej surogatki.
Z artykułu wynika, że zdesperowani i pozbawieni skrupułów ludzie są w stanie zapłaci nawet 100 tys. zł za dziecko.
***
Cóż... W czasach, w których podobno wszystko już można kupić... Nawet człowiek stał się towarem.
***
Niestety ale jak się prześledzi komentarze pod podanym w linku artykułem to z przerażeniem można stwierdzić, że wielu komentujących nie widzi w tym procederze nic zdrożnego.
sobota, 14 września 2019
Dlaczego Klaudia boi się zostać mamą?
Klaudia jest jeszcze całkiem młodą dziewczyną ale ma już zawodowe osiągnięcia.
Jest fryzjerką. Dobrą fryzjerką... Klientki lubią przychodzić do salonu bo wiedzą, że zajmie się nimi Klaudia.
Właścicielka salonu docenia talent Klaudii. I mimo, że Klaudia oficjalnie zarabia najniższą stawkę (2250 brutto) to przecież szefowa "uczciwie" co miesiąc wręcza jej kopertę z dodatkiem za każda przepracowaną godzinę. Zawsze też dorzuci jakąś nagrodę za efekty... W sumie to w tej kopercie jest zazwyczaj zdecydowanie więcej niż to co oficjalnie wpływa na konto. Czasem nawet wielokrotnie więcej...
Klaudia i jej koleżanki z zakładu fryzjerskiego właściwie nie powinny narzekać. Nawet chętnie zostają w pracy dodatkową godzinę lub dwie... Szefowa rzetelnie rozlicza się z tych nadgodzin i zwiększa się kwota w kopercie.
Jednak Klaudia ma świadomość, że człowiek w życiu może mieć także inne cele niż tylko poświecenie dla pracy. Coraz częściej w jej głowie pojawia się myśl, marzenie o rodzinie, o dzieciach...
Jednak Klaudia doskonale wie, ze w biurku u szefowej nie ma kopert z napisem: "zasiłek chorobowy" lub "świadczenie macierzyńskie". Klaudia doskonale wie, że jakby co to przysługujące jej świadczenia będą liczone tylko od tego co dostaje oficjalnie na konto. Czyli od tej najniższej...
Na razie Klaudia odkłada decyzje. Może za rok, może za dwa...
Może kiedyś zmieni pracę?
Jest fryzjerką. Dobrą fryzjerką... Klientki lubią przychodzić do salonu bo wiedzą, że zajmie się nimi Klaudia.
Właścicielka salonu docenia talent Klaudii. I mimo, że Klaudia oficjalnie zarabia najniższą stawkę (2250 brutto) to przecież szefowa "uczciwie" co miesiąc wręcza jej kopertę z dodatkiem za każda przepracowaną godzinę. Zawsze też dorzuci jakąś nagrodę za efekty... W sumie to w tej kopercie jest zazwyczaj zdecydowanie więcej niż to co oficjalnie wpływa na konto. Czasem nawet wielokrotnie więcej...
Klaudia i jej koleżanki z zakładu fryzjerskiego właściwie nie powinny narzekać. Nawet chętnie zostają w pracy dodatkową godzinę lub dwie... Szefowa rzetelnie rozlicza się z tych nadgodzin i zwiększa się kwota w kopercie.
Jednak Klaudia ma świadomość, że człowiek w życiu może mieć także inne cele niż tylko poświecenie dla pracy. Coraz częściej w jej głowie pojawia się myśl, marzenie o rodzinie, o dzieciach...
Jednak Klaudia doskonale wie, ze w biurku u szefowej nie ma kopert z napisem: "zasiłek chorobowy" lub "świadczenie macierzyńskie". Klaudia doskonale wie, że jakby co to przysługujące jej świadczenia będą liczone tylko od tego co dostaje oficjalnie na konto. Czyli od tej najniższej...
Na razie Klaudia odkłada decyzje. Może za rok, może za dwa...
Może kiedyś zmieni pracę?
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
Z rodziną na plaży w Dębkach
W tym roku trafiłem z rodziną na plażę w miejscowości Dębki położonej nad Bałtykiem u ujścia rzeki Piaśnicy. I przeżyłem bardzo miłe zaskoczenie...
Plaża szeroka, pasek drobny, woda czysta, a Bałtyk zadziwiająco ciepły. I z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że trafiłem na plażę przyjazną rodzinie z dziećmi. Czysto, schludnie, bezpiecznie i ceny przystępne dla ojca rodziny.
Plaża niezagracona parawanami, ale też nie ma w pobliżu super ekskluzywnych pensjonatów i/lub dyskotek. Tak więc raczej nie kręci się tu zbyt wielu celebrytów, celebrytek i innych ludzi upadłych. Nikomu nie przeszkadzają dzieci na plaży, ich mamusie i tatusiowie z solidnymi mięśniami piwnymi.
Jest tu też odcinek plaży dostępny oficjalnie także dla psów pod opieką ich właścicieli. A jak się okazuje psiarze i rodziny z dziećmi potrafią koegzystować obok siebie bez zgrzytów i zatargów... Ale może po prostu żadna celebrytka jeszcze psiarzom nie uświadomiła jak niebezpieczna jest obecność dzieci na plaży.
Jest super...
Jak już się znudzi plażowanie to można sobie zafundować spływ kajakiem po Piaśnicy. Rzeką wprost do morza.
A przy okazji można pokazać dzieciom gdzie przebiegała w okresie międzywojennym granica między Polską a Niemcami. Bo biegła ona właśnie wzdłuż rzeki Piaśnicy, a Dębki to był najbardziej na zachód wysunięty odcinek ówczesnego polskiego wybrzeża.
![]() |
| Plaża w Dębkach widok z wieży widokowej (godz. 17.04) |
Plaża szeroka, pasek drobny, woda czysta, a Bałtyk zadziwiająco ciepły. I z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że trafiłem na plażę przyjazną rodzinie z dziećmi. Czysto, schludnie, bezpiecznie i ceny przystępne dla ojca rodziny.
Plaża niezagracona parawanami, ale też nie ma w pobliżu super ekskluzywnych pensjonatów i/lub dyskotek. Tak więc raczej nie kręci się tu zbyt wielu celebrytów, celebrytek i innych ludzi upadłych. Nikomu nie przeszkadzają dzieci na plaży, ich mamusie i tatusiowie z solidnymi mięśniami piwnymi.
Jest tu też odcinek plaży dostępny oficjalnie także dla psów pod opieką ich właścicieli. A jak się okazuje psiarze i rodziny z dziećmi potrafią koegzystować obok siebie bez zgrzytów i zatargów... Ale może po prostu żadna celebrytka jeszcze psiarzom nie uświadomiła jak niebezpieczna jest obecność dzieci na plaży.
Jest super...
Jak już się znudzi plażowanie to można sobie zafundować spływ kajakiem po Piaśnicy. Rzeką wprost do morza.
![]() |
| Kajakiem wprost na plażę? Czemu nie :) Spływ Paśnicą kończymy na plaży |
A przy okazji można pokazać dzieciom gdzie przebiegała w okresie międzywojennym granica między Polską a Niemcami. Bo biegła ona właśnie wzdłuż rzeki Piaśnicy, a Dębki to był najbardziej na zachód wysunięty odcinek ówczesnego polskiego wybrzeża.
piątek, 26 lipca 2019
Paysafecard a bezpieczeństwo dziecka i naszych danych w sieci
Moją starszą córkę powoli odbiera mi społeczność :(
I nie chodzi mi tu o to, że coraz bardziej ważna jest dla niej grupa rówieśnicza.
Niestety nasze dzieci coraz częściej i coraz szybciej odbiera nam społeczność internetowa. I niestety nie da się już całkowicie odciąć dziecka od portali społecznościowych oraz gier online...
Takie czasy.
Tych zmian społecznych nie da się już zatrzymać, a udawanie, że problem nie istnieje lub próba odizolowania się od tego świata (wirtualnych znajomości) nic nie pomoże.
No więc... Moja córka też znalazła sobie taką grę sieciową, która pozwala jej na realizację pewnych swoich pasji i... Na to by mieć też to co inni mają. A podobno wszyscy (ze szkoły) w to grają.
Jednak sama możliwość grania w podstawową wersję gry, w pewnym momencie okazała się niewystarczająca. Moje dziecko zaczęło się domagać aby umożliwić mu pozyskanie "konta VIP" w rzeczonej grze. A takie konto nie jest już za darmo. Tu twórca gry znalazł sobie sposób na wyciągnięcie realnych pieniędzy od graczy.
Chcesz mieć "VIPa" to zapłać...
Cena takiego pakietu VIP niby nie jest wielka. Jakieś kilkanaście złotych za tydzień, ale...
No właśnie dla dorosłego szybko pojawia się jakieś ale. Bo przecież odpowiedzialny człowiek nie będzie w jakiejś grze podawał danych o swojej karcie płatniczej/kredytowej, nie będzie wysyłał smsów premium pod bliżej nieznane numery, ani podawał swoich danych osobowych w formularzach płatności serwisu, o którym właściwie nic nie wie... Nie wie kto nim administruje i jak wykorzystuje pozyskane dane.
Dziecko ogarnięte pasją i chęcią zaspokojenia swojej potrzeby jednak nie będzie mieć takich dylematów. Dać mu możliwość to zacznie wysyłać płatne smsy lub spróbuje wymusić użycie przez rodzica karty płatniczej...
Cóż... Ja mojej córce smsy premium zablokowałem zaraz po tym jak dostała ode mnie telefon. Taki ze mnie tyran... Ale w końcu to ja płacę rachunki. Więc nie mam tu żadnych dylematów.
Sam karty płatniczej nie używam do kupowania "byle czego" w sieci. I nawet płacz dziecka mnie nie zmiękczy... Taki potwór jestem.
Ale aby złagodzić ból dziecka, które koniecznie chce choć na tydzień spróbować nowych funkcji w grze postanowiłem obejść ten problem.
Przez serwis allegro kupiłem kod paysafecard (coś jak karta zdrapka, kod doładowania do telefonu). Taką kartę, kod można kupić też na poczcie lub niektórych sklepach (np. Żabka). Ten kod też pozwala na wykupienie konta w grze ale moja płatność przechodzi już przez zweryfikowany wcześniej serwis aukcyjny, na którym i tak już mam konto.
Poszło... Kod zadziałał.
Teraz będę sprawdzał co dalej zrobi dziecko. Czy nasyci się nowymi opcjami w grze? I przestanie zanudzać o wykupowanie tych dodatkowych funkcji.
Czy też jego żądania będą wręcz narastać?
I nie chodzi mi tu o to, że coraz bardziej ważna jest dla niej grupa rówieśnicza.
Niestety nasze dzieci coraz częściej i coraz szybciej odbiera nam społeczność internetowa. I niestety nie da się już całkowicie odciąć dziecka od portali społecznościowych oraz gier online...
Takie czasy.
Tych zmian społecznych nie da się już zatrzymać, a udawanie, że problem nie istnieje lub próba odizolowania się od tego świata (wirtualnych znajomości) nic nie pomoże.
No więc... Moja córka też znalazła sobie taką grę sieciową, która pozwala jej na realizację pewnych swoich pasji i... Na to by mieć też to co inni mają. A podobno wszyscy (ze szkoły) w to grają.
Jednak sama możliwość grania w podstawową wersję gry, w pewnym momencie okazała się niewystarczająca. Moje dziecko zaczęło się domagać aby umożliwić mu pozyskanie "konta VIP" w rzeczonej grze. A takie konto nie jest już za darmo. Tu twórca gry znalazł sobie sposób na wyciągnięcie realnych pieniędzy od graczy.
Chcesz mieć "VIPa" to zapłać...
Cena takiego pakietu VIP niby nie jest wielka. Jakieś kilkanaście złotych za tydzień, ale...
No właśnie dla dorosłego szybko pojawia się jakieś ale. Bo przecież odpowiedzialny człowiek nie będzie w jakiejś grze podawał danych o swojej karcie płatniczej/kredytowej, nie będzie wysyłał smsów premium pod bliżej nieznane numery, ani podawał swoich danych osobowych w formularzach płatności serwisu, o którym właściwie nic nie wie... Nie wie kto nim administruje i jak wykorzystuje pozyskane dane.
Dziecko ogarnięte pasją i chęcią zaspokojenia swojej potrzeby jednak nie będzie mieć takich dylematów. Dać mu możliwość to zacznie wysyłać płatne smsy lub spróbuje wymusić użycie przez rodzica karty płatniczej...
Cóż... Ja mojej córce smsy premium zablokowałem zaraz po tym jak dostała ode mnie telefon. Taki ze mnie tyran... Ale w końcu to ja płacę rachunki. Więc nie mam tu żadnych dylematów.
Sam karty płatniczej nie używam do kupowania "byle czego" w sieci. I nawet płacz dziecka mnie nie zmiękczy... Taki potwór jestem.
Ale aby złagodzić ból dziecka, które koniecznie chce choć na tydzień spróbować nowych funkcji w grze postanowiłem obejść ten problem.
Przez serwis allegro kupiłem kod paysafecard (coś jak karta zdrapka, kod doładowania do telefonu). Taką kartę, kod można kupić też na poczcie lub niektórych sklepach (np. Żabka). Ten kod też pozwala na wykupienie konta w grze ale moja płatność przechodzi już przez zweryfikowany wcześniej serwis aukcyjny, na którym i tak już mam konto.
Poszło... Kod zadziałał.
Teraz będę sprawdzał co dalej zrobi dziecko. Czy nasyci się nowymi opcjami w grze? I przestanie zanudzać o wykupowanie tych dodatkowych funkcji.
Czy też jego żądania będą wręcz narastać?
sobota, 13 lipca 2019
Czy zmiany w przepisach zatrzymają proceder nielegalnych adopcji w Polsce?
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o tym, że rząd pracuje nad zmianami, które mają ograniczyć lub wręcz zlikwidować proceder nielegalnych adopcji w Polsce.
A dziennikarze coś bełkoczą o surowszych karach, pokazując swój kompletny brak wiedzy w temacie i zrozumienia.
Otóż proponowane przez rząd zmiany dotyczą art. 211a Kodeksu Karnego, który w dotychczasowej formie brzmiał tak:
Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
I wbrew sugestiom o zaostrzaniu kar akurat ta część wspomnianego przepisu ma pozostać bez zmian. Nadal grożąca kara to ma być: od 3 miesięcy do 5 lat.
Zmiany mają natomiast nastąpić w tej części, która mówi o tym kto podlega krze. Bo obecna forma: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze..." jest mało precyzyjna i sprawia, że łatwo uniknąć odpowiedzialności za pozaprawną adopcję dziecka.
Zgodnie z proponowanymi zmianami karze podlegałby każdy kto zgadza się na przysposobienie (adopcję) dziecka: „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej i zatajając ten fakt przed sądem orzekającym w postępowaniu o przysposobienie”, a szczególnie ci, którzy chcieliby osiągnąć taką korzyść "z pominięciem postępowania o przysposobienie".
Czyli...
Ukarani mogliby być też rodzice dziecka/opiekunowie prawni, którzy w celu osiągnięcia wspomnianych wcześniej korzyści zgodzili się na oddanie dziecka do adopcji oraz osoby, które w ten sposób chciałyby przysposobić dziecko.
No tak... W końcu przysposobienie dziecka z pominięciem całego tego magla procedur prawnych i kwalifikacyjnych (OA itd.) to pozaprawne działanie w celu osiągnięcia "korzyści osobistych".
Jak to wpłynie na statystyki adopcji w Polsce?
Nie wiem...
Bo dotychczas udowodnienie organizowania nielegalnych adopcji było bardzo trudne i mało było wyroków skazujących za to przestępstwo.
Ale przy okazji tych propozycji zmian wyszło na jaw, że wg ekspertów opiniujących te zmiany liczba nielegalnych adopcji w Polsce może wynosić nawet 2000 rocznie. Czyli prawie tyle samo co tych legalnych.
A dziennikarze coś bełkoczą o surowszych karach, pokazując swój kompletny brak wiedzy w temacie i zrozumienia.
Otóż proponowane przez rząd zmiany dotyczą art. 211a Kodeksu Karnego, który w dotychczasowej formie brzmiał tak:
Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
I wbrew sugestiom o zaostrzaniu kar akurat ta część wspomnianego przepisu ma pozostać bez zmian. Nadal grożąca kara to ma być: od 3 miesięcy do 5 lat.
Zmiany mają natomiast nastąpić w tej części, która mówi o tym kto podlega krze. Bo obecna forma: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze..." jest mało precyzyjna i sprawia, że łatwo uniknąć odpowiedzialności za pozaprawną adopcję dziecka.
Zgodnie z proponowanymi zmianami karze podlegałby każdy kto zgadza się na przysposobienie (adopcję) dziecka: „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej i zatajając ten fakt przed sądem orzekającym w postępowaniu o przysposobienie”, a szczególnie ci, którzy chcieliby osiągnąć taką korzyść "z pominięciem postępowania o przysposobienie".
Czyli...
Ukarani mogliby być też rodzice dziecka/opiekunowie prawni, którzy w celu osiągnięcia wspomnianych wcześniej korzyści zgodzili się na oddanie dziecka do adopcji oraz osoby, które w ten sposób chciałyby przysposobić dziecko.
No tak... W końcu przysposobienie dziecka z pominięciem całego tego magla procedur prawnych i kwalifikacyjnych (OA itd.) to pozaprawne działanie w celu osiągnięcia "korzyści osobistych".
Jak to wpłynie na statystyki adopcji w Polsce?
Nie wiem...
Bo dotychczas udowodnienie organizowania nielegalnych adopcji było bardzo trudne i mało było wyroków skazujących za to przestępstwo.
Ale przy okazji tych propozycji zmian wyszło na jaw, że wg ekspertów opiniujących te zmiany liczba nielegalnych adopcji w Polsce może wynosić nawet 2000 rocznie. Czyli prawie tyle samo co tych legalnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

