Media się skupiły na wyczekiwaniu na pierwszy przypadek koronawirusa w PL (i się doczekały), a tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości pochwaliło się nowym projektem tzw "ustawy antyprzemocowej". Ustawy, która ma zawierać rozwiązania prawne "skutecznie chroniące" ofiary przed sprawcami przemocy domowej (lub jak kto woli w rodzinie).
Główna zmiana ma polegać na tym, że policja i żandarmeria wojskowa mają otrzymać nowe możliwości w przypadku interwencji w sprawach, w których doszło do drastycznych aktów przemocy domowej (w rodzinie). Otóż służby te wg nowych rozwiązań mogły by w trybie natychmiastowym nakazać sprawcy takiej przemocy opuścić zajmowany razem z jego ofiarami lokal (mieszkanie) i zakazać mu zbliżania się do niego. Co więcej do realizacji tego celu służby te będą mogły stosować także "środki przymusu bezpośredniego"...
Taki nakaz mógłby obowiązywać nawet 14 dni. O dalszym postępowaniu już decydowałby sąd ale tu też sądy zostaną zobowiązane do szybszych działań. Bo na odpowiedź w sprawie wniosku o "separację" sprawcy od ofiar sąd miałby tylko 3 dni. A pisma sądowe z nakazem mogłaby w trybie przyspieszonym przekazać policja, a nie sąd za pośrednictwem poczty.
Co ciekawe to sprawca przemocy mógłby być zmuszony do opuszczenia lokalu (mieszkania) nawet jeśli twierdzi, że nie ma gdzie się udać. Policja może takiemu "petentowi" wskazać np. adres najbliższej noclegowni lub schroniska dla bezdomnych.
Uff... PiSizm i ziobryzm w jednym... Ale jak się spojrzy na teksty w Wysokich Obcasach to takie rozwiązanie naszym (?) "postępowym" feministkom, czarnym parasolkom i KON-STY-TUC-JO-Nalistkom też się podoba... Oczywiście przy założeniu, że jest to po to aby przed przemocą ze strony mężczyzn chronić bezbronne kobiety.
I tu ujawniają się problemy, które pozwalają na krytyczne spojrzenie na takie rozwiązanie.
Bo mimo, że podobne rozwiązania podobno już od lat funkcjonują np. w Austrii to jest się tu do czego przyczepić.
- Otóż moim zdaniem w naszych warunkach rozwiązanie to szybko stanie się narzędziem do "policyjnego" rozwiązywania zatargów partnersko - małżeńskich. Zwłaszcza zatargów majątkowych... Może się zdarzyć, policjanci będą coraz częściej wzywani do różnych form przemocy domowej (w rodzinie). A mechanizm ten będzie wykorzystywany do tego aby niechcianego już partnera (męża/żonę/konkubenta/konkubinę) pozbyć się nie tylko z papierów (rozwód) ale i z mieszkania.
- Zmiany te nie wpłyną imo znacząco na los dzieci w przypadku gdy sprawcami przemocy domowej (w rodzinie) są rodzice (ojciec i/lub matka) lub rodzic plus konkubent... Cóż w takich wypadkach nadal trzeba będzie dzieci zabierać do "bezpiecznego" pogotowia opiekuńczego. A z tym bezpieczeństwem w placówkach interwencyjnych to już bywa różnie. Może Ministerstwo Sprawiedliwości pochyliłoby się jednak z większą uwagą nad problematyką dzieci jako ofiar przemocy domowej (w rodzinie) i ochrony ich w placówkach opieki zastępczej. Bo tu imo nadal rząd Dobrej Zmiany chowa głowę w piasek.
- Nie wiadomo też jak maiłoby to działać w przypadku gdy sprawcą przemocy jest np. osoba nieletnia/niepełnoletnia... Niestety ale zdarza się, że dorastające dziecko (jeszcze dziecko) jest już na tyle silne i bezczelne aby dręczyć swoich opiekunów. A takimi dręczonym opiekunami mogą być np. starzejący się już dziadkowie.
- Czy dotyczyłoby to tylko powtarzających się przypadków gdy już jest założona tzw niebieska karta? Czy głośna kłótnia to już jest przemoc?
- Brakuje mi tu (mee too) np. takich możliwości jak możliwość postawienia sprawcy przed
wyborem... Podejmujesz terapię, idziesz dobrowolnie na odwyk albo
przymusowo zostaniesz odizolowany od swoich ofiar.
- Eksmisja na bruk źle mi się kojarzy.
No cóż... Pewnie Ministerstwo Sprawiedliwość wprowadzi ten projekt w życie a my będziemy mogli na żywo obserwować skutki takiej nowelizacji. Nowelizacji, która policji dostarczy imo wiele powodów do bardzo niewdzięcznej roli w przypadku interwencji w zatargach między małżonkami/partnerami.
A tak przy okazji to "feministkom" chciałbym przypomnieć, że co prawda w policyjnych statystkach najczęściej sprawcą przemocy domowej (w rodzinie) jest mężczyzna pod wpływem alkoholu ale... Ani alkoholizm, ani skłonność do stosowania przemocy nie jest domeną wyłącznie mężczyzn. A za pomocą różnych form przemocy psychicznej to "delikatne" kobiety potrafią skutecznie maltretować nawet męskich "twardzieli".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 marca 2020
czwartek, 20 czerwca 2019
Milczenie baranów
Zbrodnia dokonana na dziecku zawsze budzi emocje. I zawsze pojawia się chęć ustalenia co było przyczyną tragedii.
Niestety żyjemy też w czasach medialnych... W czasach, w których media nakręcają, a czasem wręcz kreują ludzkie emocje.
Tak właśnie działają media, gdy dostaną możliwość wykorzystania ludzkiej tragedii.
Niestety media na miejscu zbrodni pojawiają się równie szybko jak policja i prokurator. Tyle, że wyroki wdają szybciej niż sądy. Cóż... Taki poziom etyki mamy w mediach.
I jeszcze te wywiady z sąsiadami... Z tej samej klatki, z tego samego bloku, z tej samej wsi...
"Czy w Państwa opinii coś zapowiadało tę tragedię?"
To chyba standardowe pytanie jakie dziennikarz zadaje sąsiadom sprawcy/ofiary.
I odpowiedzi też zazwyczaj są standardowe.
"Nie. Nic nie zapowiadało, że tu może dojść do zbrodni"...
Ale przecież nikt się nie przyzna, że jeśli nawet by coś widział wcześniej to o tak by milczał. Bo tak nakazuje zbiorowa zmowa stada baranów, która mówi, że nie należy mieszać się w... cudze życie.
Dopiero po tragedii, po śmierci można.
I tu barany już nie milczą. Zawsze mają swoje teorie na to co mogło być przyczyną i chętnie się dzielą tymi swoimi teoriami.
Przykładem takiego zachowania jest niestety notka, której autorem jest GenekX:
https://www.salon24.pl/u/genekx/964532,gdyby-jej-matka-do-polski-nie-wrocila-kristina-by-zyla
Autor tej notki niestety stracił szansę na to aby tylko milczeć.
Niestety żyjemy też w czasach medialnych... W czasach, w których media nakręcają, a czasem wręcz kreują ludzkie emocje.
Tak właśnie działają media, gdy dostaną możliwość wykorzystania ludzkiej tragedii.
Niestety media na miejscu zbrodni pojawiają się równie szybko jak policja i prokurator. Tyle, że wyroki wdają szybciej niż sądy. Cóż... Taki poziom etyki mamy w mediach.
I jeszcze te wywiady z sąsiadami... Z tej samej klatki, z tego samego bloku, z tej samej wsi...
"Czy w Państwa opinii coś zapowiadało tę tragedię?"
To chyba standardowe pytanie jakie dziennikarz zadaje sąsiadom sprawcy/ofiary.
I odpowiedzi też zazwyczaj są standardowe.
"Nie. Nic nie zapowiadało, że tu może dojść do zbrodni"...
Ale przecież nikt się nie przyzna, że jeśli nawet by coś widział wcześniej to o tak by milczał. Bo tak nakazuje zbiorowa zmowa stada baranów, która mówi, że nie należy mieszać się w... cudze życie.
Dopiero po tragedii, po śmierci można.
I tu barany już nie milczą. Zawsze mają swoje teorie na to co mogło być przyczyną i chętnie się dzielą tymi swoimi teoriami.
Przykładem takiego zachowania jest niestety notka, której autorem jest GenekX:
https://www.salon24.pl/u/genekx/964532,gdyby-jej-matka-do-polski-nie-wrocila-kristina-by-zyla
Autor tej notki niestety stracił szansę na to aby tylko milczeć.
wtorek, 5 grudnia 2017
Przemoc w rodzinie a policyjne statystyki
Kilka dni temu pisałem o przemocy w rodzinie.
Notka miała charakter emocjonalny i dotyczyła głównie tego, jak mało
wiemy o tym, jakie są negatywne skutki przemocy oraz jak wiele jest
możliwości czynienia zła. Że oprócz przemocy fizycznej dużą moc
wyniszczającą ma jeszcze bardziej skrywana przemoc psychiczna i
emocjonalna.
Dziś pozwoliłem sobie na przegląd policyjnych statystyk dotyczących przemocy w rodzinie. Dane dotyczą zdarzeń objętych rejestrem, czyli tzw Niebieską Kartą.
Tabela poniżej przedstawia dane na rok 2016 (statystyka.policja.pl)
Z danych w niej zawartych wynika, że w Polsce statystyczny sprawca zdarzenia odnotowanego jako przemoc w rodzinie to mężczyzna znajdujący się pod wpływem alkoholu. Liczby wyraźnie pokazuję, że zjawisko przemocy w rodzinie jest w naszym kraju silnie związane z problemem alkoholizmu.
Ofiary przemocy w rodzinie to nie tylko żony i partnerki sprawców. Cierpią wszyscy, którzy zamieszkują razem ze sprawcą. Wspólny dom zamienia się w piekło dla wszystkich. Ofiara nie ma się gdzie schronić. Jest zmuszona do przebywania razem ze sprawcą przemocy pod jednym dachem.
Ostatni wiersz w tabeli pokazuje liczbę dzieci, które w 2016 r należało umieścić placówce opiekuńczej w wyniku interwencji spowodowanej przemocą w rodzinie. W 2016 r trzeba było zabrać z domu rodzinnego 598 dzieci z powodu bezpośredniego zagrożenia, jakie stanowiła dla nich przemoc domowa.
A przemoc domowa i alkoholizm to nie jest cały arsenał zła, jakie można zafundować rodzinie oraz dziecku.
Tak, drodzy czytelnicy. To nie z powodu biedy statystyki polskich placówek opiekuńczo - wychowawczych ciągle wskazują na konieczność zapewnienia opieki dla aż 19 tys. dzieci.
Dziś pozwoliłem sobie na przegląd policyjnych statystyk dotyczących przemocy w rodzinie. Dane dotyczą zdarzeń objętych rejestrem, czyli tzw Niebieską Kartą.
Tabela poniżej przedstawia dane na rok 2016 (statystyka.policja.pl)
| Liczba wypełnionych formularzy „Niebieska Karta” | 73 531 (w tym 59 590 wszczynających procedurę i 13 941 dotyczących kolejnych przypadków w trakcie procedury) |
|---|---|
| Ogólna liczba ofiar przemocy | 91 789 |
| Liczba ofiar - kobiet | 66 930 |
| Liczba ofiar - mężczyzn | 10 636 |
| Liczna ofiar - małoletnich | 14 223 |
| Ogólna liczba osób podejrzewanych o przemoc | 74 155 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - kobiet | 5 461 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - mężczyzn | 68 321 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - nieletnich | 373 |
| Ogólna liczba podejrzewanych sprawców będących pod wpływem alkoholu | 46 537 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - kobiety | 1 993 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - mężczyźni | 44 499 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - nieletni | 45 |
| Liczba dzieci umieszczonych w nie zagrażającym im miejscu (np. rodzina zastępcza, dalsza rodzina, placówka opiekuńcza) | 598 |
Z danych w niej zawartych wynika, że w Polsce statystyczny sprawca zdarzenia odnotowanego jako przemoc w rodzinie to mężczyzna znajdujący się pod wpływem alkoholu. Liczby wyraźnie pokazuję, że zjawisko przemocy w rodzinie jest w naszym kraju silnie związane z problemem alkoholizmu.
Ofiary przemocy w rodzinie to nie tylko żony i partnerki sprawców. Cierpią wszyscy, którzy zamieszkują razem ze sprawcą. Wspólny dom zamienia się w piekło dla wszystkich. Ofiara nie ma się gdzie schronić. Jest zmuszona do przebywania razem ze sprawcą przemocy pod jednym dachem.
Ostatni wiersz w tabeli pokazuje liczbę dzieci, które w 2016 r należało umieścić placówce opiekuńczej w wyniku interwencji spowodowanej przemocą w rodzinie. W 2016 r trzeba było zabrać z domu rodzinnego 598 dzieci z powodu bezpośredniego zagrożenia, jakie stanowiła dla nich przemoc domowa.
A przemoc domowa i alkoholizm to nie jest cały arsenał zła, jakie można zafundować rodzinie oraz dziecku.
Tak, drodzy czytelnicy. To nie z powodu biedy statystyki polskich placówek opiekuńczo - wychowawczych ciągle wskazują na konieczność zapewnienia opieki dla aż 19 tys. dzieci.
sobota, 2 grudnia 2017
Przemoc domowa, przemoc w rodzinie
Weekendowy dodatek do gazety (tej wyborczej) zaatakował mnie
zdjęciami celebrytek ucharakteryzowanych tak, by wyglądały jak kobiety
pobite. Pobite przez swojego faceta.
Wiem, że jest to rzeczywisty problem społeczny, ale gdybym na ten problem patrzył tylko przez pryzmat lewicującej gazety, to musiałbym zacząć bać się wychodzić na ulice. Tak... Powinienem się bać. Bo jeśli to, co piszą w gazetce, jest prawdą, to po ulicach mojego kraju chodzą całe stada sadystów, którzy czekają tyko na okazję by kogoś poniżyć i pobić.
Z drugiej strony to na podstawie tej lektury można odnieść wrażenie, że spora część kobiet z jakąś masochistyczną pasją pcha się w toksyczne związki. Że znaczna część pań to tak naprawdę istoty "niesamodzielne", niezdolne do uwolnienia się od związku z katującym je partnerem.
***
O przemocy w rodzinie mogłem tez swego czasu porozmawiać z Panią Psycholog w Ośrodku Adopcyjnym. Cóż... Spora część dzieci znajdujących się pod opieką instytucjonalną trafiło tam z rodzin, w których przemoc była zjawiskiem niemal codziennym. Te rozmowy uświadomiły mi, jak w sumie mało wiem o skutkach przemocy w rodzinie.
A prawda jest brutalna i to bardziej niż te podrasowane zdjęcia z gazety. Nie każde małżeństwo (związek) jest udane. Są ludzie, którzy nie potrafią normalnie rozwiązywać problemów. Są ludzie, którzy własne frustracje, niepowodzenia itp potrafią rozładować tylko w jeden sposób - wyżywając się na kimś słabszym. A najsłabszym w rodzinie jest... dziecko.
Wbrew obrazowi tworzonemu w lewicujących mediach sprawcami przemocy w rodzinie nie są wyłączne tradycyjnie wychowani mężczyźni, którzy nie potrafią odnaleźć się w realiach społecznych XXI w. W nowoczesnych związkach nieformalnych partnerzy (konkubenci) też biją. A jak pojawiają się w mediach doniesienia o dziecku skatowanym przez rodzica, to okazuje się, że najczęściej sprawcą jest partner (konkubent), a do zdarzenia doszło przy biernej postawie matki. Matki, która nie reagowała lub była zbyt pijana by zareagować.
Przemoc w rodzinie ma wymiar nie tylko przemocy fizycznej. O przemocy psychicznej oraz terrorze emocjonalnym mniej się mówi, choć są one nie mniej groźne dla zdrowia i przyszłego życia najmłodszych ofiar takiej przemocy. Ta przemoc jest jeszcze mniej widoczna i jeszcze bardziej skrywana. A katami emocjonalno - psychicznymi często są kobiety.
***
Zdjęcia "pobitych" celebrytek nic nie mówią o najsłabszych, ofiarach przemocy w rodzinie i domu rodzinnym. A zło w rodzinie zawsze najbardziej kaleczy dzieci. Dzieci, które są całkowicie bezbronne i pozbawione możliwości wyrwania się z pełnego przemocy układu domowo-rodzinnego.
Dorosła kobieta może opuścić swojego "niedostosowanego" partnera. Może zerwać ten toksyczny związek.
Związek dziecka z rodzicem, nawet tym, który jest katem, ma zupełnie inny charakter. Jest silniejszy niż związek bitego psa z katującym go właścicielem. Bo i pies czasem w końcu zerwie łańcuch przywiązania do właściciela oprawcy. Dziecko samo nie odejdzie od rodzica.
Wiem, że jest to rzeczywisty problem społeczny, ale gdybym na ten problem patrzył tylko przez pryzmat lewicującej gazety, to musiałbym zacząć bać się wychodzić na ulice. Tak... Powinienem się bać. Bo jeśli to, co piszą w gazetce, jest prawdą, to po ulicach mojego kraju chodzą całe stada sadystów, którzy czekają tyko na okazję by kogoś poniżyć i pobić.
Z drugiej strony to na podstawie tej lektury można odnieść wrażenie, że spora część kobiet z jakąś masochistyczną pasją pcha się w toksyczne związki. Że znaczna część pań to tak naprawdę istoty "niesamodzielne", niezdolne do uwolnienia się od związku z katującym je partnerem.
***
O przemocy w rodzinie mogłem tez swego czasu porozmawiać z Panią Psycholog w Ośrodku Adopcyjnym. Cóż... Spora część dzieci znajdujących się pod opieką instytucjonalną trafiło tam z rodzin, w których przemoc była zjawiskiem niemal codziennym. Te rozmowy uświadomiły mi, jak w sumie mało wiem o skutkach przemocy w rodzinie.
A prawda jest brutalna i to bardziej niż te podrasowane zdjęcia z gazety. Nie każde małżeństwo (związek) jest udane. Są ludzie, którzy nie potrafią normalnie rozwiązywać problemów. Są ludzie, którzy własne frustracje, niepowodzenia itp potrafią rozładować tylko w jeden sposób - wyżywając się na kimś słabszym. A najsłabszym w rodzinie jest... dziecko.
Wbrew obrazowi tworzonemu w lewicujących mediach sprawcami przemocy w rodzinie nie są wyłączne tradycyjnie wychowani mężczyźni, którzy nie potrafią odnaleźć się w realiach społecznych XXI w. W nowoczesnych związkach nieformalnych partnerzy (konkubenci) też biją. A jak pojawiają się w mediach doniesienia o dziecku skatowanym przez rodzica, to okazuje się, że najczęściej sprawcą jest partner (konkubent), a do zdarzenia doszło przy biernej postawie matki. Matki, która nie reagowała lub była zbyt pijana by zareagować.
Przemoc w rodzinie ma wymiar nie tylko przemocy fizycznej. O przemocy psychicznej oraz terrorze emocjonalnym mniej się mówi, choć są one nie mniej groźne dla zdrowia i przyszłego życia najmłodszych ofiar takiej przemocy. Ta przemoc jest jeszcze mniej widoczna i jeszcze bardziej skrywana. A katami emocjonalno - psychicznymi często są kobiety.
***
Zdjęcia "pobitych" celebrytek nic nie mówią o najsłabszych, ofiarach przemocy w rodzinie i domu rodzinnym. A zło w rodzinie zawsze najbardziej kaleczy dzieci. Dzieci, które są całkowicie bezbronne i pozbawione możliwości wyrwania się z pełnego przemocy układu domowo-rodzinnego.
Dorosła kobieta może opuścić swojego "niedostosowanego" partnera. Może zerwać ten toksyczny związek.
Związek dziecka z rodzicem, nawet tym, który jest katem, ma zupełnie inny charakter. Jest silniejszy niż związek bitego psa z katującym go właścicielem. Bo i pies czasem w końcu zerwie łańcuch przywiązania do właściciela oprawcy. Dziecko samo nie odejdzie od rodzica.
wtorek, 21 listopada 2017
Patologia zastępcza
Powodem odbierania rodzicom dzieci i umieszczania ich w placówkach opiekuńczych jest zazwyczaj potrzeba zapewnienia im ochrony przed przemocą lub drastycznymi przypadkami zaniedbania w domu rodzinnym. Jak już pisałem kiedyś na Salonie 24, sama bieda w domu rodzinnym nie jest wystarczającym powodem do odbierania dzieci.
Odebranie dziecka rodzicom zawsze jest decyzją, którą podejmuje się z trudem i wymaga ona wielkiej odpowiedzialności. Zawsze będzie to decyzja budząca kontrowersje. Czy dziecko odbiera polska placówka opiekuńcza, czy np. niemiecki Jugendamt to zawsze ktoś będzie się czuł tą decyzją skrzywdzony. Sam nigdy nie chciałbym w takiej czynności uczestniczyć i szczerze współczuje ludziom, którzy z racji swojej funkcji (pracownicy socjalni, policjanci) muszą realizować decyzje o odebraniu dziecka rodzinie.
Niestety czasem się zdarza, że placówka do której zostało skierowane dziecko, po odebraniu go rodzinie, nie spełnia podstawowego wymogu jakim jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa. Tak jak to miało miejsce niedawno w Lublinie, gdzie do Pogotowia Opiekuńczego trafił 9-letni chłopiec. Dziecko to już na terenie tej placówki padło ofiarą przemocy. Dwóch starszych podopiecznych tego ośrodka (11 i 12 lat) miało dopuścić się wobec młodszego dziecka przemocy o charakterze seksualnym. A lokalne wydanie Gazety Wyborczej opisało to zdarzenie jako "gwałt na dziecku".
O tym co się stało na terenie Pogotowia Opiekuńczego w Lublinie wiemy tyle ile podano w mediach. Bo prokuratura, która zajęła się już sprawą, nie podaje szczegółów ze względu na wiek poszkodowanego i sprawców czynu. Sprawa jest w toku, wszyscy chłopcy są pod nadzorem i opieką specjalistów, dyrektor wspomnianego Pogotowia Opiekuńczego nie pełni już swojej funkcji - sam zrezygnował. Jednak bez względu na to jak sprawa się zakończy należy jasno stwierdzić, że na terenie pogotowia doszło do zdarzenia, na które nie ma i nie może być przyzwolenia. Pogotowie Opiekuńcze ma być jak "żona Cezara". Nie może ciążyć na nim nawet cień podejrzenia, że dziecko tam trafiające może nie być chronione przed przemocą. Bo właśnie z powodu potrzeby zapewnienia takiej ochrony zostało tam umieszczone.
Takie zdarzenia są szkodliwe dla całego systemu pieczy zastępczej. Powodują one powstawanie niesłusznych opinii także o innych placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
A oto przykład do czego prowadzi histeryczny odbiór informacji o zdarzających się niestety przypadkach patologii w systemie pieczy zastępczej:
***
"W domu dziecka dzieciak jest gwałcony przez współwiężniów/opiekunów, a jak dorośnie - powtórzy te zachowania."
Komentarz blogerki Animela pod notką Ironicznego Anglosasa na Salon24.pl (pisownia oryginalna).
***
Na szczęście droga Animelo większość placówek przestrzega norm i zasad. Chociaż praca z dziećmi po przejściach jest zawsze trudna i często niewdzięczna.
Odebranie dziecka rodzicom zawsze jest decyzją, którą podejmuje się z trudem i wymaga ona wielkiej odpowiedzialności. Zawsze będzie to decyzja budząca kontrowersje. Czy dziecko odbiera polska placówka opiekuńcza, czy np. niemiecki Jugendamt to zawsze ktoś będzie się czuł tą decyzją skrzywdzony. Sam nigdy nie chciałbym w takiej czynności uczestniczyć i szczerze współczuje ludziom, którzy z racji swojej funkcji (pracownicy socjalni, policjanci) muszą realizować decyzje o odebraniu dziecka rodzinie.
Niestety czasem się zdarza, że placówka do której zostało skierowane dziecko, po odebraniu go rodzinie, nie spełnia podstawowego wymogu jakim jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa. Tak jak to miało miejsce niedawno w Lublinie, gdzie do Pogotowia Opiekuńczego trafił 9-letni chłopiec. Dziecko to już na terenie tej placówki padło ofiarą przemocy. Dwóch starszych podopiecznych tego ośrodka (11 i 12 lat) miało dopuścić się wobec młodszego dziecka przemocy o charakterze seksualnym. A lokalne wydanie Gazety Wyborczej opisało to zdarzenie jako "gwałt na dziecku".
O tym co się stało na terenie Pogotowia Opiekuńczego w Lublinie wiemy tyle ile podano w mediach. Bo prokuratura, która zajęła się już sprawą, nie podaje szczegółów ze względu na wiek poszkodowanego i sprawców czynu. Sprawa jest w toku, wszyscy chłopcy są pod nadzorem i opieką specjalistów, dyrektor wspomnianego Pogotowia Opiekuńczego nie pełni już swojej funkcji - sam zrezygnował. Jednak bez względu na to jak sprawa się zakończy należy jasno stwierdzić, że na terenie pogotowia doszło do zdarzenia, na które nie ma i nie może być przyzwolenia. Pogotowie Opiekuńcze ma być jak "żona Cezara". Nie może ciążyć na nim nawet cień podejrzenia, że dziecko tam trafiające może nie być chronione przed przemocą. Bo właśnie z powodu potrzeby zapewnienia takiej ochrony zostało tam umieszczone.
Takie zdarzenia są szkodliwe dla całego systemu pieczy zastępczej. Powodują one powstawanie niesłusznych opinii także o innych placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
A oto przykład do czego prowadzi histeryczny odbiór informacji o zdarzających się niestety przypadkach patologii w systemie pieczy zastępczej:
***
"W domu dziecka dzieciak jest gwałcony przez współwiężniów/opiekunów, a jak dorośnie - powtórzy te zachowania."
Komentarz blogerki Animela pod notką Ironicznego Anglosasa na Salon24.pl (pisownia oryginalna).
***
Na szczęście droga Animelo większość placówek przestrzega norm i zasad. Chociaż praca z dziećmi po przejściach jest zawsze trudna i często niewdzięczna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
