Trzy lata temu w klinice w Policach wykonano zabieg zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro w wyniku, którego urodziło się dziecko. Jednak te narodziny nie stały się początkiem szczęśliwego rodzicielstwa. U dziecka wykryto liczne wady genetyczne, a na dodatek okazało się po szczegółowych badaniach, że dziewczynka genetycznie "nie jest" córką kobiety, która ją urodziła.
Rok temu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie z powodu niemożności ustalenia: "na którym etapie doszło do powikłań".
W zeszłym tygodniu (środa) sąd lekarski oddalił zarzuty o zaniedbania wysuwane wobec lekarza, który kierował laboratorium przeprowadzającym zabieg.
niedziela, 17 grudnia 2017
czwartek, 14 grudnia 2017
Coś z kurczaka niby po chińsku a la Hepha
Nie pytajcie się o przepis... był na opakowaniu z FIXem do potraw chińskich.
Jedyne co tu znałem tak sam z siebie to jak przygotować ryż, tak by nie powstała kleista maź.
***
Ryż nie w woreczkach ale luzem. Najpierw przepłukany w kubeczku tak by pozbyć się ryżowego pyłu i "plew". Przepłukany ryż wrzucam do gotującej się już osolonej wody. (1 miara ryżu na 2 miary wody).
Ryż zostawiam na wolnym ogniu (garnek stoi na płytce) i tak aż woda gdzieś zniknie.
Potem zakręcam gaz i ryż sam dochodzi do właściwego stanu pod przykryciem ale już bez grzania.
***
Z kurczakiem postępuję wg instrukcji z torebki FIXu.
450 g piersi (filet) z kuraka ciacham dużym nożem na paski lub kostkę wg uznania. Nożem operuję całkiem sprawnie.
Na patelni podgrzewam cienką warstwę oliwy.
Wrzucam na rozgrzaną oliwę pokrojone mięso i lekko podsmażam. Na to trochę soli i pieprzu. Delikatnie, nie wiadrami jak u "restauratorów" na Rynku w Krakowie i jak pewna Pani od Kuchennych Rewolucji.
W międzyczasie (tak zwanym) staram się dokładnie rozmieszać FIX z torebki w 300 ml zimnej wody. Nie mam talentu i wyczucia więc te 300 ml odmierzam z dokładnością niemal aptekarską.
FIX rozprowadzony tak by nie było grudek wlewam na patelnię z podsmażonym mięsem. I niech się chwile podgotuje.
Chwilo trwaj jakieś 10 minut.
Sprawdzam smak i coś z przypraw jeszcze dodaję. Każdy ma swój smak i niech nim się kieruje.
Wyciągam mieszankę warzyw. Taki gotowy mrożony produkt ze sklepu wielkopowierzchniowego. W nazwie ma, że do dań chińskich.
Mam nadzieję, że chińscy kucharze tego czytać nie będą.
Mieszanka warzyw wg przepisu powinna być podsmażona na oddzielnej patelni, ale ja idę jednak tym razem na żywioł i wrzucam ją jak leci do bulgoczącego mięsa z FIXem.
I tak duszę kolejne 10-15 minut. (To widać na zdjęciu powyżej)
Sprawdzam organoleptycznie, doprawiam i... po chwili uznaję za gotowe.
Ryż w tym czasie osiągnął stan, który mogę uznać za satysfakcjonujący. Ziarna się nie rozpadły i nie powstało coś w rodzaju ryżowego puree. Ale jest na tyle spoisty, że można użyć widelca. Pałeczkami jeszcze nie próbowałem.
Danie gotowe na czas i podane rodzinie.
Podobno smakowało.
Jedyne co tu znałem tak sam z siebie to jak przygotować ryż, tak by nie powstała kleista maź.
***
Ryż nie w woreczkach ale luzem. Najpierw przepłukany w kubeczku tak by pozbyć się ryżowego pyłu i "plew". Przepłukany ryż wrzucam do gotującej się już osolonej wody. (1 miara ryżu na 2 miary wody).
Ryż zostawiam na wolnym ogniu (garnek stoi na płytce) i tak aż woda gdzieś zniknie.
Potem zakręcam gaz i ryż sam dochodzi do właściwego stanu pod przykryciem ale już bez grzania.
***
Z kurczakiem postępuję wg instrukcji z torebki FIXu.
450 g piersi (filet) z kuraka ciacham dużym nożem na paski lub kostkę wg uznania. Nożem operuję całkiem sprawnie.
Na patelni podgrzewam cienką warstwę oliwy.
Wrzucam na rozgrzaną oliwę pokrojone mięso i lekko podsmażam. Na to trochę soli i pieprzu. Delikatnie, nie wiadrami jak u "restauratorów" na Rynku w Krakowie i jak pewna Pani od Kuchennych Rewolucji.
W międzyczasie (tak zwanym) staram się dokładnie rozmieszać FIX z torebki w 300 ml zimnej wody. Nie mam talentu i wyczucia więc te 300 ml odmierzam z dokładnością niemal aptekarską.
FIX rozprowadzony tak by nie było grudek wlewam na patelnię z podsmażonym mięsem. I niech się chwile podgotuje.
Chwilo trwaj jakieś 10 minut.
Sprawdzam smak i coś z przypraw jeszcze dodaję. Każdy ma swój smak i niech nim się kieruje.
Wyciągam mieszankę warzyw. Taki gotowy mrożony produkt ze sklepu wielkopowierzchniowego. W nazwie ma, że do dań chińskich.
Mam nadzieję, że chińscy kucharze tego czytać nie będą.
Mieszanka warzyw wg przepisu powinna być podsmażona na oddzielnej patelni, ale ja idę jednak tym razem na żywioł i wrzucam ją jak leci do bulgoczącego mięsa z FIXem.
I tak duszę kolejne 10-15 minut. (To widać na zdjęciu powyżej)
Sprawdzam organoleptycznie, doprawiam i... po chwili uznaję za gotowe.
Ryż w tym czasie osiągnął stan, który mogę uznać za satysfakcjonujący. Ziarna się nie rozpadły i nie powstało coś w rodzaju ryżowego puree. Ale jest na tyle spoisty, że można użyć widelca. Pałeczkami jeszcze nie próbowałem.
Danie gotowe na czas i podane rodzinie.
Podobno smakowało.
wtorek, 12 grudnia 2017
Informatyka dla czwartoklasisty - Budowa komputera
Jak objaśnić dziecku (czwarta klasa szkoły podstawowej) z jakich podzespołów składa się komputer? Dziecku, które nigdy wcześniej nie miało swojego komputera. Nie miało też osoby, która mogłaby i chciała poświęcić mu czas na poznanie tajemnic "maszyny obliczeniowej". A na dodatek dziecku, które ma problemy z zapamiętywaniem. Dziecku, które jest wzrokowcem i najlepiej przyswaja wiedzę podsuwaną w formie obrazkowej.
I jeszcze objaśnić to tak aby było to zgodne z tym czego szkoła wymaga od ucznia 4 klasy szkoły podstawowej.
***
Mam na szczęście jeszcze stary komputer stacjonarny, który składałem sam ze zbieranych elementów. Stare pudło ma tę zaletę, że można otworzyć jego obudowę i zajrzeć do środka. W laptopie nawet jak się go otworzy i tak mniej będzie widać.
Zatem otwieramy obudowę i na podstawie tego co widzimy zaczynamy rysować razem z dzieckiem schemat komputera. Na rysunku poniżej przedstawiono efekt wspólnej pracy:
I tłumaczymy jeszcze w trakcie rysowania.
I jeszcze objaśnić to tak aby było to zgodne z tym czego szkoła wymaga od ucznia 4 klasy szkoły podstawowej.
***
Mam na szczęście jeszcze stary komputer stacjonarny, który składałem sam ze zbieranych elementów. Stare pudło ma tę zaletę, że można otworzyć jego obudowę i zajrzeć do środka. W laptopie nawet jak się go otworzy i tak mniej będzie widać.
Zatem otwieramy obudowę i na podstawie tego co widzimy zaczynamy rysować razem z dzieckiem schemat komputera. Na rysunku poniżej przedstawiono efekt wspólnej pracy:
![]() | |
| Komputer-ludek |
- Że ten największy element schowany w głębi pudła to płyta główna. Taki szkielet komputera, który nosi i trzyma razem wszystkie elementy w jego wnętrzu;
- Nad płytą umieszczamy procesor z nieodłącznym jego towarzyszem wiatraczkiem. Procesor jest od myślenia, a jak się dużo myśli to się głowa grzeje i wtedy przydaje się wiatraczek;
- Tuż obok procesora rysujemy pamięć RAM i tłumaczymy, że to te myśli, które są komputerkowi potrzebne w danej chwili ale już niekoniecznie do dłuższego zapamiętania;
- To co warte zapamiętania na dłużej i późniejszych wspomnień zapisuje się na twardym dysku
- Potem rysujemy kabel zasilający oraz zasilacz i tłumaczymy, że to "przewód pokarmowy" dla komputer-ludka;
- Idziemy po żyłach kabli i rysujemy urządzenia wejścia, czyli te przez które informacja wchodzi do komputera (klawiatura, mysz itd.), urządzenia wyjścia, czyli te którymi coś wychodzi z komputera (monitor, drukarka itd.);
- Tłumaczymy przy tej okazji, że są takie urządzenia jak np. karta sieciowa, modem itp. przez które ciągle coś wchodzi do i wychodzi z komputera... Tak jak młodsza siostra przez drzwi do pokoju rodziców.
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Jak Gazeta Wyborcza obala "Mity o tacierzństwie" tworząc własne
Gazeta Wyborcza postanowiła rozprawić się z "Mitami o tacierzyństwie". Czytelnicy GW mogą dzięki słowu pisanemu i autorytetowi wiodącego tytułu prasowego w PL dowiedzieć się, że:
W powyższym zestawie oczywistości Gazeta rozprawia się "naukowo" także z innym, już mniej oczywistym mitem.
Otóż wg Gazety:
Aż mnie zainteresowało gdzie się takie badania prowadzi.
Niestety nie byłem w stanie ustalić, o który uniwersytet w stanie Nebraska chodzi. Stan ten szczyci się bowiem uniwersytetami w liczbie większej niż jeden. Trochę łatwiej poszło z uczelnią ze stanu Pensylwania. Tu musiałem tylko ustalić czy chodzi o Pennsylvania State University (Penn State), czy tez o University of Pennsylvania, (Penn lub UPenn). Nazwy obu uczelni brzmią poważnie. Ale jak się zestawi Krakowską Akademię im. Frycza Modrzewskiego z Uniwersytetem Jagiellońskim (zwanym niegdyś Akademią Krakowską) to też można mieć wrażenie, że obracamy się w kręgu starych i renomowanych wszechnic. Internety wyjaśniają jednak, że różnica między Penn State a UPenn jest mniej więcej taka jak między "Fryczem" a UJ.
Ale jak się tekst nasyci odwołaniami do wyników badań na uniwersytetach (nieważne jakich) to zawsze brzmi to poważniej i bardziej naukowo. No i wielu ludzi nadal na to się łapie.
***
A tak przy okazji.
Jak Wam podoba się określenie "tacierzyństwo"?
Bo mnie słownik w komputerze podkreśla je jako błąd. A i sam muszę się przyznać, że wolę "tradycyjne ojcostwo".
"Tacierzyństwo" wydaje mi się takim terminem tworzonym na siłę w ramach walki o równouprawnienie.
***
Obrazek, komentarz od Izzy
Dzięki Izzy za to podsumowanie. Od tego nieświętego "Mikołaja" też wolałbym rózgę.
- Nie jest prawdą iż dziecko potrzebuje wyłącznie matki.
- Jako rodzic można nie kontynuować złych schematów jakie samemu się doznało w dzieciństwie.
- Nie jest prawdą, że ojciec nie ma pojęcia czym jest dla kobiety (matki) ciąża. Bo nawet GW jest w stanie dostrzec, że ojciec potrafi przeżywać ten "stan odmienny" razem z matką.
- Nie sprawdza się teoria, że ojcostwo rozleniwia i tatusiowi "tylko brzuch rośnie.
W powyższym zestawie oczywistości Gazeta rozprawia się "naukowo" także z innym, już mniej oczywistym mitem.
Otóż wg Gazety:
- nie jest prawda, że należy trwać w związku bo tak jest lepiej dla dziecka.
Aż mnie zainteresowało gdzie się takie badania prowadzi.
Niestety nie byłem w stanie ustalić, o który uniwersytet w stanie Nebraska chodzi. Stan ten szczyci się bowiem uniwersytetami w liczbie większej niż jeden. Trochę łatwiej poszło z uczelnią ze stanu Pensylwania. Tu musiałem tylko ustalić czy chodzi o Pennsylvania State University (Penn State), czy tez o University of Pennsylvania, (Penn lub UPenn). Nazwy obu uczelni brzmią poważnie. Ale jak się zestawi Krakowską Akademię im. Frycza Modrzewskiego z Uniwersytetem Jagiellońskim (zwanym niegdyś Akademią Krakowską) to też można mieć wrażenie, że obracamy się w kręgu starych i renomowanych wszechnic. Internety wyjaśniają jednak, że różnica między Penn State a UPenn jest mniej więcej taka jak między "Fryczem" a UJ.
Ale jak się tekst nasyci odwołaniami do wyników badań na uniwersytetach (nieważne jakich) to zawsze brzmi to poważniej i bardziej naukowo. No i wielu ludzi nadal na to się łapie.
***
A tak przy okazji.
Jak Wam podoba się określenie "tacierzyństwo"?
Bo mnie słownik w komputerze podkreśla je jako błąd. A i sam muszę się przyznać, że wolę "tradycyjne ojcostwo".
"Tacierzyństwo" wydaje mi się takim terminem tworzonym na siłę w ramach walki o równouprawnienie.
***
Obrazek, komentarz od Izzy
Dzięki Izzy za to podsumowanie. Od tego nieświętego "Mikołaja" też wolałbym rózgę.
sobota, 9 grudnia 2017
Boeing CH-47 Chinook. Wersja pokojowa z klocków
A poniżej foto prawdziwego CH-47 Chinook
fota z Wikipedii
Kto powiedział, że dziewczynki mogą bawić się tylko lalkami lub kucykami?
Ciężki śmigłowiec transportowy okazał się być inspirujący dla córki i mamy. ;)
***
Zanim spotkaliśmy się jeszcze z naszymi dziewczynami, Panie z Ośrodka Adopcyjnego powiedziały, że po starszej z dziewczynek możemy oczekiwać tego co moglibyśmy spodziewać się raczej po chłopcu.
I mamy dziewczynkę, która nie ubiera sukienek, spódniczek i innych typowo damskich ciuszków. Pannę, która gra w piłkę nożną z chłopakami. Gania latem po ogrodzie z zabawkowym pistoletem bawiąc się z synem sąsiadów w policjantów i/lub złodziei.
Ładna panienka ale czasem bardzo się stara by wyglądać jak chłopiec i być traktowaną jak chłopiec.
Z drugiej strony... to po prostu chce jak najdłużej być jeszcze dzieckiem.
czwartek, 7 grudnia 2017
Trzy filmy o tematyce adopcji dziecka
Jeszcze podczas kursu na kandydatów na rodziców adopcyjnych jedna z pań prowadzących szkolenie poleciła nam do obejrzenia film:
1.Chłopiec z Marsa (Martian Child); data produkcji: 2007; reżyseria: Menno Meyjes
Chłopiec z Marsa to piękna opowieść w stylu kina familijnego ale z ambicjami. Młody, samotny... ale przystojny pisarz (John Cusack) adoptuje małego chłopca, któremu wydaje się, że jest z Marsa.
Już sama postać młodego mężczyzny, który decyduje się będąc osobą samotną na przysposobienie dziecka jest z perspektywy naszych realiów adopcyjnych właściwie nieprawdopodobna. Ale rzecz dzieje się w USA, a tam wszystko jest inne.
Film może fragmentami wydawać się naiwny ale pięknie (imo dobrze) pokazuje uczucia jakie pojawiają się między dzieckiem a przybranym ojcem.
Film zdecydowanie godny polecenia dla osób, które chciały by się podbudować w odczuwaniu adopcji jako czymś pięknym i pełnym emocji.
Pod koniec kursu w moje ręce trafił przypadkiem zupełnie inny film:
2. Każde życie jest cudem (October Baby); rok produkcji: 2011; reżyseria: Andrew Erwin, Jon Erwin
Film powstał na podstawie życiorysu Gianny Jessen, która urodziła się podczas próby aborcji dokonanej w 8 miesiącu ciąży.
Film emocjonalnie nie oszczędza widza. Drąży tematy, które w nowoczesnym społeczeństwie nie są popularne. Widz razem z bohaterką tej opowieści musi zmierzyć się z licznymi traumami. Gdy człowiek późno dowiaduje się o tym, że był adoptowany oraz o tym, że właściwe miał umrzeć, tylko podczas procesu "przerwania życia" coś nie wyszło. Gdy chcesz dowiedzieć się dlaczego własna matka chciała cię zabić, a rodzice adopcyjni chcieli cię chronić ukrywając prawdę.
Film dla ludzi, którzy nie boją się trudnych tematów. Dla widza poszukującego odpowiedzi ale posiadające mocny system wartości.
O swoich wrażeniach po obejrzeniu tego filmu opowiedziałem też w OA... I dowiedziałem się, że czasem lepiej nie ujawniać swoich poglądów.
A ja poglądów nigdy nie ukrywałem.
Trzeci film obejrzałem dwa lata po zakończeniu kursu w Ośrodku Adopcyjnym gdy nadal oczekiwaliśmy na cud:
3.Niedzielne dzieci; rok produkcji: 1977; reżyseria: Agnieszka Holland
Film powstał 40 lat temu ale jego realizm oraz analogie do współczesnych realiów sprawiają, że jest to obraz naprawdę godny polecenia. Nie ma tu pięknych aktorów. Jest za to świetna rola Ryszarda Kotysa.
Rozmowa w Ośrodku Adopcyjnym (dzieci nie ma trzeba czekać), dylematy młodego małżeństwa, które próżno oczekuje narodzin własnego dziecka, próba poszukiwań rozwiązania na własną rękę... Naprawdę film powstał 40 lat temu, a nadal jest aktualny.
Mnie ten film dał też przykład jak ważna jest rola mężczyzny (męża/ojca). Także w trakcie podejmowania decyzji o przysposobieniu dziecka. Bo tak wiele zależy od jego męskich cech: wiary i wytrwałości.
1.Chłopiec z Marsa (Martian Child); data produkcji: 2007; reżyseria: Menno Meyjes
Chłopiec z Marsa to piękna opowieść w stylu kina familijnego ale z ambicjami. Młody, samotny... ale przystojny pisarz (John Cusack) adoptuje małego chłopca, któremu wydaje się, że jest z Marsa.
Już sama postać młodego mężczyzny, który decyduje się będąc osobą samotną na przysposobienie dziecka jest z perspektywy naszych realiów adopcyjnych właściwie nieprawdopodobna. Ale rzecz dzieje się w USA, a tam wszystko jest inne.
Film może fragmentami wydawać się naiwny ale pięknie (imo dobrze) pokazuje uczucia jakie pojawiają się między dzieckiem a przybranym ojcem.
Film zdecydowanie godny polecenia dla osób, które chciały by się podbudować w odczuwaniu adopcji jako czymś pięknym i pełnym emocji.
Pod koniec kursu w moje ręce trafił przypadkiem zupełnie inny film:
2. Każde życie jest cudem (October Baby); rok produkcji: 2011; reżyseria: Andrew Erwin, Jon Erwin
Film powstał na podstawie życiorysu Gianny Jessen, która urodziła się podczas próby aborcji dokonanej w 8 miesiącu ciąży.
Film emocjonalnie nie oszczędza widza. Drąży tematy, które w nowoczesnym społeczeństwie nie są popularne. Widz razem z bohaterką tej opowieści musi zmierzyć się z licznymi traumami. Gdy człowiek późno dowiaduje się o tym, że był adoptowany oraz o tym, że właściwe miał umrzeć, tylko podczas procesu "przerwania życia" coś nie wyszło. Gdy chcesz dowiedzieć się dlaczego własna matka chciała cię zabić, a rodzice adopcyjni chcieli cię chronić ukrywając prawdę.
Film dla ludzi, którzy nie boją się trudnych tematów. Dla widza poszukującego odpowiedzi ale posiadające mocny system wartości.
O swoich wrażeniach po obejrzeniu tego filmu opowiedziałem też w OA... I dowiedziałem się, że czasem lepiej nie ujawniać swoich poglądów.
A ja poglądów nigdy nie ukrywałem.
Trzeci film obejrzałem dwa lata po zakończeniu kursu w Ośrodku Adopcyjnym gdy nadal oczekiwaliśmy na cud:
3.Niedzielne dzieci; rok produkcji: 1977; reżyseria: Agnieszka Holland
Film powstał 40 lat temu ale jego realizm oraz analogie do współczesnych realiów sprawiają, że jest to obraz naprawdę godny polecenia. Nie ma tu pięknych aktorów. Jest za to świetna rola Ryszarda Kotysa.
Rozmowa w Ośrodku Adopcyjnym (dzieci nie ma trzeba czekać), dylematy młodego małżeństwa, które próżno oczekuje narodzin własnego dziecka, próba poszukiwań rozwiązania na własną rękę... Naprawdę film powstał 40 lat temu, a nadal jest aktualny.
Mnie ten film dał też przykład jak ważna jest rola mężczyzny (męża/ojca). Także w trakcie podejmowania decyzji o przysposobieniu dziecka. Bo tak wiele zależy od jego męskich cech: wiary i wytrwałości.
wtorek, 5 grudnia 2017
Przemoc w rodzinie a policyjne statystyki
Kilka dni temu pisałem o przemocy w rodzinie.
Notka miała charakter emocjonalny i dotyczyła głównie tego, jak mało
wiemy o tym, jakie są negatywne skutki przemocy oraz jak wiele jest
możliwości czynienia zła. Że oprócz przemocy fizycznej dużą moc
wyniszczającą ma jeszcze bardziej skrywana przemoc psychiczna i
emocjonalna.
Dziś pozwoliłem sobie na przegląd policyjnych statystyk dotyczących przemocy w rodzinie. Dane dotyczą zdarzeń objętych rejestrem, czyli tzw Niebieską Kartą.
Tabela poniżej przedstawia dane na rok 2016 (statystyka.policja.pl)
Z danych w niej zawartych wynika, że w Polsce statystyczny sprawca zdarzenia odnotowanego jako przemoc w rodzinie to mężczyzna znajdujący się pod wpływem alkoholu. Liczby wyraźnie pokazuję, że zjawisko przemocy w rodzinie jest w naszym kraju silnie związane z problemem alkoholizmu.
Ofiary przemocy w rodzinie to nie tylko żony i partnerki sprawców. Cierpią wszyscy, którzy zamieszkują razem ze sprawcą. Wspólny dom zamienia się w piekło dla wszystkich. Ofiara nie ma się gdzie schronić. Jest zmuszona do przebywania razem ze sprawcą przemocy pod jednym dachem.
Ostatni wiersz w tabeli pokazuje liczbę dzieci, które w 2016 r należało umieścić placówce opiekuńczej w wyniku interwencji spowodowanej przemocą w rodzinie. W 2016 r trzeba było zabrać z domu rodzinnego 598 dzieci z powodu bezpośredniego zagrożenia, jakie stanowiła dla nich przemoc domowa.
A przemoc domowa i alkoholizm to nie jest cały arsenał zła, jakie można zafundować rodzinie oraz dziecku.
Tak, drodzy czytelnicy. To nie z powodu biedy statystyki polskich placówek opiekuńczo - wychowawczych ciągle wskazują na konieczność zapewnienia opieki dla aż 19 tys. dzieci.
Dziś pozwoliłem sobie na przegląd policyjnych statystyk dotyczących przemocy w rodzinie. Dane dotyczą zdarzeń objętych rejestrem, czyli tzw Niebieską Kartą.
Tabela poniżej przedstawia dane na rok 2016 (statystyka.policja.pl)
| Liczba wypełnionych formularzy „Niebieska Karta” | 73 531 (w tym 59 590 wszczynających procedurę i 13 941 dotyczących kolejnych przypadków w trakcie procedury) |
|---|---|
| Ogólna liczba ofiar przemocy | 91 789 |
| Liczba ofiar - kobiet | 66 930 |
| Liczba ofiar - mężczyzn | 10 636 |
| Liczna ofiar - małoletnich | 14 223 |
| Ogólna liczba osób podejrzewanych o przemoc | 74 155 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - kobiet | 5 461 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - mężczyzn | 68 321 |
| Liczba podejrzewanych sprawców - nieletnich | 373 |
| Ogólna liczba podejrzewanych sprawców będących pod wpływem alkoholu | 46 537 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - kobiety | 1 993 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - mężczyźni | 44 499 |
| Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu - nieletni | 45 |
| Liczba dzieci umieszczonych w nie zagrażającym im miejscu (np. rodzina zastępcza, dalsza rodzina, placówka opiekuńcza) | 598 |
Z danych w niej zawartych wynika, że w Polsce statystyczny sprawca zdarzenia odnotowanego jako przemoc w rodzinie to mężczyzna znajdujący się pod wpływem alkoholu. Liczby wyraźnie pokazuję, że zjawisko przemocy w rodzinie jest w naszym kraju silnie związane z problemem alkoholizmu.
Ofiary przemocy w rodzinie to nie tylko żony i partnerki sprawców. Cierpią wszyscy, którzy zamieszkują razem ze sprawcą. Wspólny dom zamienia się w piekło dla wszystkich. Ofiara nie ma się gdzie schronić. Jest zmuszona do przebywania razem ze sprawcą przemocy pod jednym dachem.
Ostatni wiersz w tabeli pokazuje liczbę dzieci, które w 2016 r należało umieścić placówce opiekuńczej w wyniku interwencji spowodowanej przemocą w rodzinie. W 2016 r trzeba było zabrać z domu rodzinnego 598 dzieci z powodu bezpośredniego zagrożenia, jakie stanowiła dla nich przemoc domowa.
A przemoc domowa i alkoholizm to nie jest cały arsenał zła, jakie można zafundować rodzinie oraz dziecku.
Tak, drodzy czytelnicy. To nie z powodu biedy statystyki polskich placówek opiekuńczo - wychowawczych ciągle wskazują na konieczność zapewnienia opieki dla aż 19 tys. dzieci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







