sobota, 6 stycznia 2018

Bóg Objawił się jako dziecko


Ponad dwa tysiące lat temu gdzieś na peryferiach wielkiego imperium kilku pasterzy oraz bliżej nieznani Mędrcy ze Wschodu mogli powitać narodzonego w lichej stajence Zbawiciela. I może trzeba było być prostym pastuchem lub Mędrcem z daleka by w takim wydarzeniu jak narodziny dziecka ubogiej kobiety oraz skromnego cieśli dostrzec coś niezwykłego. By dostrzec, że jest to Syn Boży, a nie kolejny biedak w świecie bez "socjalu".
Nie dziwmy się możnym i bogatym mieszkańcom pałaców w ówczesnej Jerozolimie, że nie dostrzegli cudu Objawienia Bożego. Dla nich stajenka w Betlejem nie była godna uwagi. A i zapracowani zwykli ludzie z miasta dawidowego tez mogli przeoczyć narodziny podobnego im biedaka.

Nie jest pewne czy dziś my sami potrafilibyśmy dostrzec ten cud Objawienia. Bo czy można dostrzec w niemowlęciu Syna Bożego w świecie, który często ma problem z tym by w dziecku dostrzec człowieka. W świecie, który często nadal odmawia dziecku praw, które powinny przysługiwać każdej istocie ludzkiej. A najważniejszym prawem każdego człowieka jest prawo do życia.

Nadal żyjemy w świecie, który pogardza dziećmi urodzonymi w ubogich rodzinach. Tak często nie widzi w nich człowieka w potrzebie lecz kolejnego beneficjenta zasiłków lub co gorsza 500 plus.

W naszym dzisiejszym świecie oburzamy się na okrucieństwo starożytnego króla Heroda, który kazał wymordować wszystkie dzieci, które w jego rojeniach mogły zagrozić jego pozycji jako monarchy. Ale czy nasz współczesny świat jest lepszy? Świat, w którym można ustalać prawa określające, do którego miesiąca można "legalnie" zabić człowieka. Według tych "herodowych" praw można nie tylko zabić dziecko, ale dodatkowo pozbawić go człowieczeństwa.

niedziela, 31 grudnia 2017

List Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Najświętszej Rodziny

Dziś przypada w naszym Kościele Niedziela Najświętszej rodziny. Z tej okazji Episkopat Polski wystosował też list do wiernych.

W liście "Kochać, nie zabijać" biskupi po raz kolejny przypominają o świętości ludzkiego życia od pierwszych chwil jego istnienia. Że życie człowieka podlega ochronie w każdym etapie jego rozwoju i nie ma żadnych okoliczności, które dawałby nam prawo uznać czyjeś życie za niewarte trwania.



Zawsze staram się słuchać listów duszpasterskich z należytą uwagą. A w tym liście szczególnie poruszył mnie jego pewien fragment:
"Każde dziecko potrzebuje miłości. Dziecko poczęte, choć rozwija się w łonie matki, nie jest własnością rodziców – jest powierzone ich trosce przez Boga."
Te słowa stanowią w mojej opinii wyraźny sygnał, że podstawowym obowiązkiem rodziców jest troska o dziecko oraz zapewnienie mu poczucia życia w atmosferze miłości. Dziecko podlega władzy rodzicielskiej ale władza ta (jak każda) podlega ograniczeniom - dziecko nie jest własnością rodziców.

Pan Bóg powierza nam dzieci w opiekę tak jak talenty w przypowieści.

Pełny tekst Listu znajduje się pod adresem:
http://episkopat.pl/prezydium-episkopatu-nie-moze-byc-miejsca-na-zabijanie-niepelnosprawnych-i-chorych-dzieci/

sobota, 30 grudnia 2017

Noworodek tanio sprzedany

Małgorzata M. zaszła w ciążę i ogłosiła, że chce sprzedać swoje dziecko.
Dziecko zostało sprzedane za 5 tysięcy złotych, zaś osoby biorące udział
w transakcji właśnie uniewinnione.



Jak widać nielegalna adopcja w państwie teoretycznym jest nadal możliwa.

piątek, 29 grudnia 2017

Gwiezdne Wojny. Ostatni Jedi

Wczoraj wybrałem się ze starszą córką na film. Gwiezdne Wojny od lat integrują ojców z dziećmi, więc liczyłem, że i teraz magia "Niech Moc będzie z Tobą" nadal działa.
***
Logo polskiej wersji filmu
By The Walt Disney Company Polska - https://www.youtube.com/watch?v=G_52TS4Vne8 Star Wars: The Last Jedi (Polish version), Domena publiczna, Link

***
Nie pchałem się do krakowskich multipleksów. Od niedawna w Wieliczce też mamy kino w "Kampusie". A dla lepszego efektu zdecydowałem się na wieczorny seans. Niech córka wie, że tata ją traktuje poważnie.
Dałem się jeszcze namówić na kupno popcornu i coli, chociaż sam nie lubię dźwięku chrupania w kinie i tego "zapachu" smażonej na czymś syntetycznym kukurydzy.

No, ale już rozsiądźmy się wygodnie bo za chwilę kończą się reklamy i...
O nie. Jeszcze szybki wyskok w poszukiwaniu toalety. Pepsi już zaczęła działać, a córeczka sama nie wyjdzie na poszukiwania. Film trwa 2 godz 30 min - inne dzieci będą wychodzić w trakcie seansu.

Ok. Wracamy na salę kinową i do filmu... Uff. Zdążyliśmy na wlatujące napisy: Dawno temu w odległej galaktyce...

***
Fabuły filmu nie będę streszczał. Napiszę tylko komentarz.
Mógłbym twórcom filmu Gwiezdne Wojny. Ostatni Jedi wiele wybaczyć. Nawet grawitacyjne zrzucanie bomb w przestrzeni kosmicznej (tak jak z bombowca w czasie 2 Wojny Światowej). To, że poruszający się z kosmicznymi prędkościami w nadprzestrzeni  żołnierze Najwyższego Porządku do rozbicia ostatniej kryjówki Rebeliantów ciągną (dosłownie) jakieś działo, tak jak Szwedzi oblegający Jasną Górę kolubrynę, też mógłbym uznać za element pewnej konwencji. Ale 150 minut ziania nudą i dowcipem na poziomie parodii Jamesa Bonda już wybaczyć nie potrafię. A wszystko podlane pseudointelektualnym sosem... Dobrze, że Han Solo tego nie dożył.

czwartek, 28 grudnia 2017

Ojcostwo św. Józefa

Czy mały Jezus mówił do Józefa: tato?
Chyba wielu z nas nawet w myśli ma obawę przed zadawaniem sobie takich pytań? Bo tak mocno tkwi w nas traktowanie Józefa wyłącznie jako opiekuna dla Jezusa i jego Matki. Matki, której macierzyństwa nikt nie kwestionuje.
Ale przecież tak na zdrowy rozum, to dla ludzi, którzy żyli w Nazarecie tuż obok rodziny cieśli Józefa było oczywiste, że Jezus jest jego synem.



Odpowiedź na to pytanie nie jest jednak najważniejsza dla prawdy o naszym zbawieniu. Bo gdyby tak było to ewangeliści napisaliby zapewne dużo więcej o dzieciństwie Jezusa i jego relacjach z Józefem.

***
Muszę jednak przyznać, że zawsze mnie intrygował wiersz Andrzeja Bursy, którego bohaterem jest św. Józef.
Oto ten wiersz:

Ze wszystkich świętych katolickich
najbardziej lubię Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec
tylko fachowiec
zawsze z tą siekierą
bez siekiery chyba się czuł
jakby miał ramię kalekie
i chociaż ciężko mu było
wychowywał Dzieciaka
o którym wiedział
ze nie jest jego synem
tylko Boga
albo kogo innego
a jak uciekali przed policją
nocą
w sztafażu nieludzkiej architektury Ramzesów
(stąd chyba policjantów nazywają faraonami)
niósł Dziecko
i najcięższy koszyk

czwartek, 21 grudnia 2017

[O mnie] Gdy byłem małym chłopcem...

Oto fotografia autora tego blogu w wieku około lat ~6.
my photo 1979

Tak wyglądałem lata temu, w wieku takim jak moja młodsza córka teraz (grudzień 2017).

Zdjęcie wykonane w przedszkolu przez zawodowego fotografa ale na materiałach takich jakie wtedy były dostępne. Zapewne ORWO - Made in DDR. Stąd kolory trochę już nienaturalne.

Oczywiście w tym czasie chciałem być strażakiem lub żołnierzem. Ale chyba bardziej żołnierzem. W rekach trzymam jednak wóz strażacki bo wojskowych gadżetów chyba w przedszkolu nie było.

Co mnie mogło tak w tym czasie fascynować w wojsku?
Może duża ilość programów o tematyce wojskowej w ówczesnej tv?
Myślę, że jednak bardziej działały na mnie opowieści ojca i dziadków. W ich męskim świecie te wspomnienia z wojska miały duże znaczenie i były częstym tematem w rozmowach. A opowieści o Teofilu (1909 - 1973) oraz Janie (1915 - 1941) i ich losach podczas II Wojny urastały w moich oczach do wydarzeń wręcz mitycznych. Tak bardzo lubiłem słuchać tych opowieści.

A potem mijały lata i legenda munduru słabła. Ale może coś z tych opowieści jednak we mnie zostało.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Wigilia bez chrześcijan

- Kochanie ja już nie mogę. Już padam na twarz ze zmęczenia....
- O siedemnastej łamanie opłatkiem u twoich rodziców, a potem szybko do moich by męczyć się z ośćmi w brutalnie smażonej rybie.
- Kto wymyślił, że w Święto należy spotykać się z rodziną? Te ciotki, ci wujkowie... I jeszcze te dzieci mojej siostry. Jak to mnie wszystko męczy.
- Aż wybrałabym się na zakupy do Galerii. Jakaś nowa kiecka a potem Latte... To by mnie zrelaksowało.
- Tak wiem kochanie, że Galeria zamknięta. Byłam na proteście w tej sprawie.
- Co! Ciebie też już głowa od tego boli?
- No dobrze. Podaj mi Gazetę to sobie poczytam i się zajmę.
/Chwila przerwy/

- Wiesz piszą w Gazecie o tym jak te Święta obchodzą ateiści.
- Ach jak pięknie wyglądałyby te Święta gdyby nie ci chrześcijanie, katolicy i ich zwyczaje oraz cały ten Kościół.